300 km później

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 5 godzin
💵 165,97 zł (2 zł napiwku)
💰 33 zł na godzinę
🛒 10 dostaw / 70 km
🍔 Wolt / Uber / Bolt
Wczoraj zrobiłam sobie przerwę, bo byłam już konkretnie przemęczona, ale oczywiście bez roweru się nie obyło 😅 Pojechałam na wycieczkę do pięknych stawów w Leśnicy i wyszło około 40 km czystej rekreacji. Widoki super, głowa odpoczęła… dupa już mniej.
Od kilku dni boli mnie tyłek od siodełka i długiej jazdy. Kupiłam kilka różnych siodełek, żeby dobrać idealne, ale nawet na najmiększym jest ciężko. Problem w tym, że jestem już tak obolała, że wszystko boli niezależnie od tego, na czym siedzę. Dosłownie siniaki i wrażenie, że siadłam na cegłę. No ale cóż – uroki intensywnej jazdy.
Dziś niedziela handlowa. Początek dnia był słaby, nic nie chciało wpadać, ale potem powoli się rozkręciło. Co do pogody – zapowiadało się gorąco i słonecznie, a wyszło… pochmurno, wietrznie, no i oczywiście złapał mnie deszcz. Klasyka.
Na szczęście trafiły się fajne, dalekie i dobrze płatne dostawy na Wolcie, więc dzień się obronił. Była też zabawno-stresująca akcja z płatnością. Klient nie miał gotówki i chciał przelać Blikiem. Sprawdzamy – nie da się. Okazało się, że mimo że mam Blika, to w bankowej apce mam wyłączoną opcję „przelew na telefon”. Co najlepsze – kiedyś miałam ją włączoną, więc do dziś nie wiem, czemu sama się wyłączyła 🤷♀️
Skończyło się na tym, że poszliśmy razem do Żabki, gdzie klient wypłacił gotówkę. Dostawa z bonusowym spacerem.
Z obolałą dupą wróciłam do domu i już nie miałam siły ani chęci dalej jeździć. Organizm jasno dał sygnał: wystarczy.
Dodatkowo rower idzie do serwisu na przegląd gwarancyjny, bo przekroczyłam już 300 km na liczniku. Idealny moment, żeby dać sobie i dupie chwilę odpoczynku 😄
Chwila regeneracji się należy – rower nie ucieknie, a ja wrócę silniejsza (i może mniej obolała) 🚴♀️💛
