Armageddon! Szalone kursy na Uberze, bolesne użądlenie osy i ulewa, która nie zostawiła na mnie suchej nitki
Armageddon. Naprawdę nie wiem, jak inaczej określić to, co działo się dziś na mieście. W wielkim skrócie: szalone kursy na Uberze jak w amerykańskim filmie akcji, ucieczka przed nadciągającą burzą, bolesne użądlenie osy w szyję podczas jazdy, a na koniec trzy ostatnie dostawy w takiej ulewie, że nie zostało na mnie ani jedno suche miejsce. A wszystko zaczęło się całkiem niewinnie.
