Cisza w aplikacjach i wycieczka przez błoto

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 4 godziny
💵 106,19 zł (2,65 zł napiwków)
💰 26 zł na godzinę
🛒 8 dostaw / 40 km
🍔 Wolt / Uber
Zachęcona i podjarana wczorajszym wynikiem, wyszłam dziś na delivery z dużym zapałem. Niestety rzeczywistość szybko mnie zweryfikowała – od początku wszystko szło pod górkę.
Start dnia to klasyczna powtórka z rozrywki: pół godziny czekania w Auchan, a po ponad godzinie pracy na koncie… zawrotne 12 zł. Zamówień prawie nie było, więc chwilami siedziałam w parku, korzystając z pięknej, słonecznej pogody i robiąc zdjęcia, choć mróz dawał się we znaki.
Z nudów byłam gotowa wziąć praktycznie każde zlecenie, więc kiedy Uber podrzucił kurs 2 km za 6 zł, nawet się nie zastanawiałam – pojechałam. Na drogach panował jednak totalny chaos: roboty drogowe, rozkopane ulice, błoto, miejscami trudno było w ogóle przejechać rowerem.
Najlepsze „atrakcje” czekały mnie na trasie na Jagodno, gdzie skróciłam sobie drogę przez pole. Szybko okazało się, że to był średni pomysł – błoto było tak duże, że musiałam zejść z roweru i kawałek prowadzić go pieszo. Koła i błotniki oblepiło na tyle, że później podczas jazdy wszystko trzeszczało i ocierało, jakby rower zaraz miał się rozpaść.
Z Jagodna trafiła mi się jeszcze daleka dostawa na Żerniki. Na szczęście tam już prowadziła dobra ścieżka rowerowa, więc chociaż końcówka trasy była przyjemniejsza. Kilometry jednak leciały, czas mijał, a po prawie czterech godzinach jazdy nadal nie miałam nawet 100 zł.
Na koniec Wolt dał zamówienie praktycznie obok mojego bloku, więc potraktowałam to jako znak, że pora kończyć. Tak zakończyłam dość słaby dzień w trasie – dużo kilometrów, sporo błota i zdecydowanie za mało zamówień, ale i takie dni w tej pracy się zdarzają.

