Daleko, wolno i z przygodami

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 4.5 godziny
💵 155,41 zł (3 zł napiwku)
💰 34 zł na godzinę
🛒 9 dostaw / 60 km
🍔 Wolt / Uber
Godzinówka bardzo podobna jak wczoraj, zarobkowo też bez większych fajerwerków. Pogoda ładna, cieplutko, prawie jak na spacer – a jak wiadomo, im ładniej, tym zamówień mniej. Klasyka.
Wpadały za to dalekie kursy.
Na Wolt dostałam 6 km za 22 zł, a na Uber zaliczyłam 12 km za 32 zł. Ten uberowy kurs wywiał mnie tak daleko na zadupie, że sam powrót do domu to było jeszcze 8 km dodatkowej jazdy.
I oczywiście nie mogło się obyć bez przygód.
Ruszając na przejeździe kolejowym, koło wpadło mi w dziury między torami i o mały włos bym się nie wywaliła. Serce na moment podeszło do gardła. Chwilę później na drugim przejeździe padły rogatki – ludzie stoją, patrzą, nikt nie wie, czy przechodzić, czy czekać. Mówię, że ja muszę jechać, bo mam jedzenie w plecaku, więc sprawdzamy, czy coś jedzie. Nie jechało – przeszliśmy wszyscy razem.
Jakby tego było mało, zaraz potem długi autobus zablokował skrzyżowanie i przejście dla pieszych, więc znowu stanie i czekanie. W efekcie te 12 km robiłam prawie godzinę. Męczące bardziej psychicznie niż fizycznie.
A ręce… dłonie mam tak wysuszone i zdarte od rączek rowerowych, że aż popękały do krwi. Przynajmniej jest dowód, że to nie jest żadna „lekka praca na świeżym powietrzu” 😅
Widać, że ciężko fizycznie pracuję – nawet jeśli ktoś w to nie wierzy.
Taki dzień. Długi, rozciągnięty w czasie i kilometrach, ale dowieziony 🚴♀️💛
