Delivery kontra aplikacja

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 5 godzin
💵 130,82 zł (5,47 zł napiwku)
💰 26 zł na godzinę
🛒 11 dostaw / 50 km
🍔 Glovo / Uber / Wolt
Dziś zmagałam się z całą serią problemów w Glovo.
Na początek było nawet obiecująco. Wpadł Uber z potrójnym zamówieniem za 40 zł, więc humor od razu się poprawił. Pomyślałam, że skoro tak dobrze zaczęło, to skuszę się jeszcze na Glovo. No i wtedy zaczęły się schody.
Najpierw zniknął przycisk odebrania zamówienia. Stałam z jedzeniem pod barem kilkanaście minut, nie mogąc ruszyć dalej, bo aplikacja nie pokazywała mi adresów klientów. Totalny paraliż. Błędy wyskakiwały jeden po drugim.
Za każdym razem musiałam pisać do supportu, że zamówienie zostało dostarczone. Potem reset telefonu, żeby zobaczyć jakiekolwiek zmiany. I tak w kółko. Przez te wszystkie problemy straciłam około godziny.
To jednak nie był koniec. Aplikacja zaczęła mi błędnie pokazywać saldo, że to ja jestem im winna 130 zł, podczas gdy w rzeczywistości to oni są mi winni ponad 50 zł. Na szczęście mam screeny wszystkiego. Serio – róbcie screeny i sprawdzajcie saldo za każdym razem, bo bez tego jesteście bezbronni.
Po tych wszystkich przebojach dorzuciłam jeszcze 4 dostawy na Wolcie, żeby jakoś uratować dzień.
Kwota końcowa jak dla mnie była fajna, ale jeśli Glovo nie poprawi salda, to realnie będę 130 zł w plecy – czyli dokładnie tyle, ile dziś wyjeździłam. I to już nie jest śmieszne.
To był dzień, który zamiast jazdy uczył cierpliwości i czujności.
