Deszcz, czekanie i hamowanie w ostatniej chwili

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 2 godz. 20 min.
💵 57,53 zł (8 zł napiwku)
💰 25 zł na godzinę
🛒 4 dostaw / 20 km
🍔 Wolt
Od rana byłam pozytywnie nastawiona – w końcu niedziela, a to zwykle oznacza więcej zamówień, puste ulice i przyjemną jazdę. Zapowiadało się naprawdę fajnie. Tym bardziej ucieszyło mnie pierwsze zamówienie na Wolcie – 16 zł z McDonalda. Pomyślałam: „super, dobrze się zaczyna”.
No i… zaczęło się.
Na wydanie zamówienia czekałam prawie pół godziny. Tyle ludzi, że obsługa zwyczajnie się nie wyrabiała. Po wyjeździe cisza – brak kolejnych zamówień. Odpaliłam więc Glovo, ale tam kompletnie nic się nie działo. Stracony czas.
Wróciłam na Wolta i wtedy zamówienia zaczęły wpadać, ale pogoda postanowiła zrobić swoje. Zaczęło padać, do tego wiatr i zimno. Jeździłam w deszczu, mokra i coraz bardziej zniechęcona. Niestety znowu McDonald i znów zaufałam niepotrzebnie – kolejne pół godziny czekania. Łącznie godzina stracona w McDonaldzie, za którą nie dostałam ani złotówki.
W trakcie jednej z dostaw wydarzyła się niebezpieczna sytuacja. W parku dziecko nagle skręciło i niemal wbiegło mi pod koła roweru. W ostatniej chwili ostro zahamowałam – całe szczęście, że hamulce mam sprawne. Nikt z dorosłych nie pilnował, nikt nie spojrzał, czy ktoś jedzie. Gdyby w plecaku były napoje, skończyłoby się to dużo gorzej.
Na szczęście wpadł napiwek 8 zł, więc wynik trochę się podratował. Po czterech zamówieniach musiałam jednak wracać do domu – deszcz nie odpuszczał, a ja byłam już przemoknięta i wychłodzona.
Taka to była niedziela – z dużymi oczekiwaniami i średnim finałem 🚴♀️🌧️
