Dostawa do Urzędu Skarbowego

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 4.5 godziny
💵 146 zł (8,59 zł napiwków)
💰 32 zł na godzinę
🛒 8 dostaw / 63 km
🍔 Wolt / Uber
Zacznę od pogody, bo to ona zrobiła mnie dziś w balona. Zapowiadali 12 stopni i słońce, więc uradowana wizją wiosny, porzuciłam zimową kurtkę i wskoczyłam w wiosenną – dokładniej w pomarańczową kurtkę Pyszne.pl, którą niedawno dostałam w prezencie od sąsiadki. I muszę przyznać: totalne zaskoczenie na plus. Wygodna, duże kieszenie, zamki chodzą lekko, nic nie ciągnie, nic nie uwiera – serio, czułam się w niej naprawdę dobrze. Jedyny absurd? Kurtka Pyszne.pl + plecak Uber Eats. Kurierowy cross-over dekady.
No i co? Zmarzłam jak cholera.
Prognoza okazała się klasycznym fake newsem – zimno, wiatr pizgał prosto w twarz, a słońce łaskawie wyszło zza ciemnych chmur dopiero wtedy, gdy już wracałam do domu, serwując mi co najwyżej mały zachód słońca. Tyle było z wiosennej aury.
Zamówienia? Początek marny. Cisza, krążenie, stanie, zaglądanie w aplikacje, nawet zapuściłam się w stronę centrum. I tam w końcu Wolt – krótkie zamówienie za 9 zł do… UWAGA… Urzędu Skarbowego.
Automatycznie się wyprostowałam, mina poważna – misja państwowa. Zajeżdżam, stoję jak żołnierz na warcie i czekam aż klientka zejdzie. Wychodzą dwie panie – od razu widać, że skarbówka. Pierwsza myśl? Zaraz mnie przeszukają, wylegitymują, zrobią kontrolę podatkową wstecz do podstawówki i sprawdzą legalność pobytu w kraju. 😅
Dają gotówkę, mówię że zaraz wydam resztę – już miałam rzucić tekstem: „wydam co do grosza, bo jeszcze skarbówka mnie ścignie”, ale ugryzłam się w język. Panie okazały się mega miłe i podarowały resztę jako napiwek.
👉 Zadanie wykonane, obywatelko. Można ruszać dalej.
Drugie zadanie też bojowe: paczka na Uberze, 10 km za ~30 zł, kierunek Jagodno. Wiatr zimny, błoto co jakiś czas, twarz zmarznięta, ale jechałam dzielnie. Potem kolejne długie – 6 km z restauracji greckiej na Gaj. W zasadzie cały dzień to były same dłuższe trasy:
– Wolt 5 km Pizza Hut,
– Wolt 7 km za 22 zł z dalekim dojazdem do Maczka,
– Uber Oporów, ponad 5 km za 17 zł, w korkach,
i dokładnie wtedy zaczął padać mocniejszy deszcz. W tym momencie byłam już po prostu mokra, bez dyskusji.
Dalej jeszcze Wolt 6 km za 18 zł, idealnie w stronę domu – wzięłam bez wahania. Do tego 3 zł napiwku z gotówki, miły akcent na koniec. Po zachodzie słońca wpadł jeszcze krótki Uber w kierunku domu i tym sposobem zakończyłam dzisiejsze przygody.
Nie było idealnej ciągłości zamówień – trochę czekania było i gdyby nie to, godzinówka wyszłaby lepsza. Mimo wszystko jestem zadowolona, bo nawet nie liczyłam, że dobiję do stówki, a wyszło lepiej niż zakładałam.
Podsumowanie dnia:
– Uber: 4 zamówienia / 67 zł / 23 km
– Wolt: 4 zamówienia / 70 zł / 20 km
Kilometrowo prawie po równo, finansowo też. Jedyny minus? Rower znowu cały w błocie, więc wczorajsze mycie można uznać za niebyłe. Cóż – jutro znowu szorowanie. 🚲🧽
Taki to był dzień: zimny, wietrzny, mokry… ale z humorem i solidną porcją przygód.

