Jak krew w piach

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 6 godzin
💵 153,14 zł (25 zł napiwków)
💰 25 zł na godzinę
🛒 12 dostaw / 75 km
🍔 Uber / Glovo / Wolt
Co za szalony dzień. Miało być normalnie i spokojnie. Pogodę sprawdzałam kilka razy – deszcz zapowiadali dopiero na wieczór. A tymczasem… jak lunęło w trakcie jazdy, to bez ostrzeżenia.
W kilka minut byłam cała mokra. Ubrania przemoczone, nogi w błocie, a ja przez kilka godzin woziłam jedzenie w deszczu, wyglądając jak mokra kura. Już nawet przestałam się przejmować – skoro i tak byłam kompletnie przemoczona, to co za różnica.
Najlepsze (a raczej najgorsze) było jednak coś innego. Byłam święcie przekonana, że robię wyzwanie na Glovo – 9 dostaw za bonus. Tak się na to uparłam, że cisnęłam mimo wszystko: mimo deszczu, długich tras, coraz słabszej baterii i totalnego zmęczenia. Jechałam jak kaczka, powoli, ciężko, ale dawałam z siebie wszystko.
I w końcu jest – ostatnie zamówienie zrobione. Z dumą sprawdzam aplikację…
A tam informacja, że wyzwanie zaczyna się dopiero za kilka godzin.
Czyli nic mi się nie zaliczyło.
Noż kurna jego mać.
Jak krew w piach – cały wysiłek, cała walka, wszystko na nic.
Deszcz padał coraz mocniej, ale było mi już kompletnie wszystko jedno. Zamówień brakowało, ciągłości nie było, większość kursów to dalekie trasy po 6 km na zadupie, a potem drugie tyle wracania. Godzinówka słaba, zmęczenie ogromne.
Jedyny promyk tego dnia to napiwek 18 zł od jednej osoby, który chociaż trochę wynagrodził mi ten cały cyrk.
To był jeden z tych dni, kiedy robisz wszystko najlepiej jak potrafisz, a życie i aplikacje mówią: nie dziś.
