Jeden odrzucony kurs i godzina ciszy

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 6 godzin
💵 154,26 zł (5 zł napiwku)
💰 25 zł na godzinę
🛒 14 dostaw / 80 km
🍔 Wolt / Uber
Początek dnia był naprawdę fajny.
Wolt dał zamówienie praktycznie od razu po odpaleniu apki, a potem dorzucał jeszcze kilka kolejnych. Dowiozłam jedno, drugie – wszystko szło płynnie i wyglądało na to, że dzień się ładnie rozkręca.
I wtedy odezwał się Uber z kursem 5 km w stronę centrum. Odrzuciłam go.
I to był duży błąd.
Pomyślałam sobie, że skoro Wolt tak ładnie sypie zamówieniami, to zaraz wpadnie następne, bliżej i szybciej. Jakże się myliłam. Przez godzinę i 10 minut nie dostałam żadnego zamówienia. Z żadnej apki. Kompletnie nic.
Jeździłam pół miasta w tę i z powrotem, zmieniając rejony, licząc, że coś się w końcu odezwie. W tym czasie tylko jedno miałam w głowie – to odrzucone zamówienie z Ubera. Ile razy sobie je wypomniałam, ile razy w myślach liczyłam, że już dawno bym je zrobiła, wróciła na swoją dzielnicę i może jeszcze złapała kolejne… Przez ponad godzinę żałowałam tej decyzji.
Zrobiło mi się zwyczajnie smutno. Taka rezygnacja, że jedziesz, kręcisz kilometry, a czas leci i kasa stoi w miejscu. Na szczęście po tej długiej ciszy Uber w końcu się odezwał. Wzięłam od razu, bez zastanawiania się – i dobrze, bo potem poszło kilka kolejnych kursów i aplikacja się trochę rozkręciła.
Na Wolcie w pewnym momencie wiozłam aż cztery zamówienia w plecaku, w tym jedno naprawdę duże. Plecak pełen, nogi już zmęczone, ale przynajmniej czułam, że coś się w końcu dzieje.
Gdyby nie ta stracona godzina, godzinówka spokojnie wyszłaby około 30 zł. A tak… no cóż. Ciułałam cały dzień grosz do grosza, zmęczona, z ciężkimi nogami, ale finalnie wyciułałam 150 zł.
Jest jak jest.
Nie każdy dzień jest idealny. Trzeba się cieszyć, że coś tam jest, wyciągnąć wnioski i jechać dalej.

