Kiedy ludzie wkurzają bardziej niż brak zamówień

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 3.5 godziny
💵 124,94 zł (0 zł napiwków)
💰 35 zł na godzinę
🛒 8 dostaw / 42 km
🍔 Wolt / Uber
Dziś bardzo słabo się zaczęło. Mało zamówień, sporo czekania. Wolt dał tylko jedno, za to – o dziwo, reszta wpadła z Ubera i aż sama byłam w szoku, że udało mi się zrobić questa.
Od początku było nerwowo, bo ludzie na ulicy wyjątkowo mnie wkurzali i aż wdawałam się w sprzeczki. Na ścieżce rowerowej spotykam mężczyznę z kobietą i dużym psem, którzy zajmowali całą szerokość drogi. Pies wszedł mi pod koła, więc nie miałam jak przejechać. Zwolniłam, ominęłam ich i z uśmiechem powiedziałam „uwaga”. Nagle słyszę komentarz faceta: „Przecież dzwonka można użyć”.
Normalnie bym to zignorowała, ale takie bezsensowne uwagi, kiedy ewidentnie ktoś sam blokuje drogę, wyjątkowo mnie dziś drażniły. Zatrzymałam się, odwracam, a on dalej: „Dzwonka nie masz?!”. Odpowiadam, że chodzi się bokiem, a nie środkiem ścieżki, i że przez nich nie mogłam przejechać. Pokazałam mu dzwonek, nawet zadzwoniłam na dowód. A on wciąż swoje: „No właśnie, a nie używasz!”. Wkurzona rzuciłam: „Po co takie głupie uwagi?!” – i po krótkiej wymianie zdań pojechałam dalej.
Chwilę później jadę chodnikiem, bo musiałam skręcić w prawo. Tym razem używam dzwonka… i znowu źle. Starsze osoby mruczą pod nosem: „Przecież to chodnik”. Nie wytrzymałam i sama zaczęłam coś komentować pod nosem. A przecież zaraz skręcałam, więc przejazd chodnikiem był uzasadniony.
Takie sytuacje skutecznie psują humor, a i tak słabo szło na delivery. Mimo wszystko nie poddałam się – wróciłam dopiero po zmroku i ostatecznie wykręciłam 124 zł. Nie był to łatwy dzień, ale ważne, że dowiozłam go do końca.
