Kurierka czy sprzątaczka hulajnóg?

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
4 godz. 10 min.
💵 70,78 zł (0 zł napiwków)
💰 17 zł na godzinę
🛒 6 dostaw / 50 km
🍔 Wolt / Uber

Piękna, wiosenna pogoda zaczęła pojawiać się coraz częściej. I to ma swoje plusy i minusy. Plus – jeździ się przyjemniej, człowiek łapie słońce, wiatr nie urywa głowy. Minus – zamówień jak na lekarstwo. Bo skoro jest ładnie, to ludzie wychodzą z domu zamiast zamawiać jedzenie. Logiczne. Tylko szkoda, że dla mnie średnio opłacalne.

Z braku zamówień zaczęłam… sprzątać miasto. Głównie z porzuconych hulajnóg elektrycznych. Najwyraźniej w pakiecie z aplikacjami kurierskimi mam teraz funkcję „strażnika porządku społecznego”.

Wczoraj byłam w serwisie rowerowym i wymieniłam łańcuch na nowy, bo stary był już mocno rozciągnięty – swoje kilometry zrobił. Co zabawne, bardziej dbam o rower niż o siebie. Do serwisu jeżdżę częściej niż do lekarza czy na badania. Rower przynajmniej nie odkłada wizyty na „kiedyś”.

Wyjechałam z domu i już na starcie mała misja ratunkowa – na ulicy leżała kolorowa chusta, a kawałek dalej szła kobieta z wózkiem. Zapytałam, czy to nie jej. Trafiłam idealnie – była jej. Drobnostka, ale lubię takie małe momenty, kiedy można komuś pomóc.

Potem pojechałam do parku „pokoczować” i poczekać na zamówienia. Patrzę – hulajnoga elektryczna leży w połowie na ścieżce rowerowej. Podniosłam ją i postawiłam na trawie. Bo co ma leżeć jak kłoda? Jeszcze ktoś wjedzie po zmroku i będzie dramat. Chwilę później, jadąc w stronę Gaju, natrafiłam na kolejne dwie hulajnogi – jedna rozwalona, jakiś plastik odpadł. Też je ściągnęłam na bok. Skoro nie ma zamówień, to przynajmniej będę Strażą Miejską od hulajnóg.

Dojechałam na Gaj. Czekam. I czekam. I czekam. Minęła godzina bez żadnego sygnału. Tragedia, tak źle dawno nie było. Już zaczęłam się zastanawiać, czy aplikacje się nie obraziły.

W końcu Wolt zapipkał – SPAR, dwie torby zakupów, 2 km za 10 zł. Czyli po półtorej godziny pracy miałam zawrotne 10 zł. Śmiać się czy płakać? Sama nie wiedziałam.

Potem Uber: 2,5 km za 10 zł. Później 4,5 km za 12 zł – przynajmniej w moje rejony. Na koniec jeszcze trzy zamówienia z Wolta, np. prawie 4,5 km za 13 zł. Tak… średnio bym powiedziała.

Wróciłam do domu bardziej zmęczona niż po przejechaniu 100 km i zrobieniu kilkunastu dostaw. Czekanie wykańcza bardziej niż jazda. Psychicznie to jest większy wysiłek niż fizycznie.

Jeśli cała wiosna i lato mają tak wyglądać, to chyba zacznę rozglądać się za miejscówką pod mostem. Kartony z Biedronki ogarnę, szałas się sklei. Hulajnogi już umiem ustawiać, więc doświadczenie w „zagospodarowaniu przestrzeni miejskiej” mam 😄

No nic. Wiosna piękna. Portfel mniej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *