Majówka w upale: mało zamówień, szybki shot witaminy C i gratisowa opalenizna

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
4.5 godziny
💵 105,13 zł (0 zł napiwków)
💰 23 zł na godzinę
🛒 9 dostaw / 62 km
🍔 Wolt / Uber

Pogoda na majówkę dopisała aż za bardzo – kolejny dzień prawdziwego upału. 27 stopni, pełne słońce i ani chwili wytchnienia. Grzało tak mocno, że ręce mam całe czerwone i piekące, jakby przypalone. W takich warunkach jeździ mi się naprawdę ciężko, więc tym razem długo nie wytrzymałam na trasie.

Jak to zwykle bywa w majówkę, ruch w aplikacjach był mizerny. Na początku cisza totalna – jak makiem zasiał. A stawki… cóż, jak były niskie, tak nadal są niskie, a mam wrażenie, że momentami jeszcze niższe. Jedyny plus to puste ulice – zdecydowanie przyjemniej się jedzie, mniej stresu i mniej lawirowania między autami. Za to w parkach tłumy: spacerowicze, rowerzyści, pełno ludzi korzystających z pogody.

W międzyczasie zajechałam do Żabki po shota witaminy C, bo przy takich temperaturach zdarzają mi się krwotoki z nosa, a czułam, że jestem już blisko granicy. Trochę to absurdalne, bo w domu mam zapas witamin, ale wiadomo – „mam, ale nie biorę” 😅

Na zamówienia trzeba było się naczekać, ale w końcu coś ruszyło. Najpierw Uber – klasyka: McDonald’s 2 km za 7 zł, potem kolejne 1,7 km też za 7 zł. Czyli dużo kręcenia, mało zarobku. Później chwila przerwy na zdjęcia i czekanie, aż coś sensowniejszego wpadnie.

W końcu Wolt uratował sytuację – Pasibus z Bielan, 7,5 km za 21 zł. Wreszcie coś bardziej konkretnego. Dowiozłam zamówienie i przez ten upał czułam, że zaraz może polecieć mi krew z nosa, więc szybko wstąpiłam do Żabki i kupiłam shota witaminy C. Zapytałam jeszcze, czy mogę wypić całość naraz – pani nie wiedziała. Na etykiecie było napisane, żeby pić połowę buteleczki dziennie. W każdym razie był smaczny.

Potem znowu przestoje, zdjęcia i czekanie. Wpadł kebab z Wolta – 5 km za 17 zł i tu już widać różnicę względem Ubera, który za podobny dystans potrafi rzucić 10-12 zł. Uber dorzucił jeszcze 4,5 km za 12 zł (kuchnia wietnamska), a chwilę później próbował wysłać mnie ponad 9 km za 19 zł w stronę centrum – odpuściłam bez żalu.

Z pomocą znów przyszedł Wolt – Chleboteka, 5 km za 15 zł na Jagodno. Niby ok, ale powrót praktycznie na pusto, więc średni interes. Po powrocie na swoje rejony Uber dał McDonald’s 2,2 km za 8 zł, a na koniec Wolt – Chleboteka 2 km za 9 zł i dobrane drugie zamówienie z pizzą: kolejne 2 km za 7 zł.

I na tym koniec. Wracając już nic nie wpadło, a upał tak mnie zmęczył, że zwyczajnie miałam dość. Wydawało mi się, że zarobiłam więcej, ale te kursy po 7-9 zł skutecznie spowalniają nabijanie kwoty. Mimo wszystko dobrze, że cokolwiek było – stówka wpadła, a w majówkę to już coś.

No i bonus: trochę opalone nogi. Taki mały plus całego dnia 🌞🚴‍♀️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *