Mróz zweryfikował plany

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 2.5 godziny
💵 71,15 zł (0 zł napiwków)
💰 28 zł na godzinę
🛒 7 dostaw / 25 km
🍔 Wolt / Uber
Nie wiedziałam, czy w ogóle dziś wychodzić na delivery. Padał lekki śnieg, ulice były mokre, miejscami białe, a do tego trzymał konkretny mróz. Zastanawiałam się, czy nie jest już ślisko i czy to w ogóle ma sens.
Z drugiej strony – piątek i Walentynki, więc pomyślałam, że może jednak będzie sporo zamówień.
Postanowiłam spróbować.
Ubrałam się jeszcze cieplej niż zwykle, warstwa na warstwę, wszystko pozapinane pod samą szyję. A mimo to było tak zimno, że aż leciało z nosa, a dłonie miałam przemarznięte niemal od samego początku. Mróz był naprawdę dotkliwy.
Początek zapowiadał się całkiem nieźle – Wolt dał trzy zamówienia pod rząd, więc pojawiła się nadzieja, że może jednak będzie ruch. Niestety potem przyszła klasyczna cisza. Dużo stania, dużo czekania. Co jakiś czas coś dorzucił jeszcze Uber, głównie kebaby, więc przynajmniej kursy były krótkie i w miarę do ogarnięcia.
W końcu jednak organizm powiedział dość. Mróz dawał się coraz bardziej we znaki. Komin miałam naciągnięty prawie na całą twarz i robiłam, co mogłam, żeby się nie wychłodzić. Na szczęście ślisko nie było – jechałam bardzo ostrożnie, wolniej niż zwykle, z pełną koncentracją.
Doszłam do wniosku, że nie ma sensu ryzykować zdrowia dla tak marnej godzinówki. Gdyby zamówień było więcej, może wytrzymałabym dłużej, ale w tych warunkach to i tak za długo się męczyłam.
Wróciłam do domu z nadzieją, że nie skończy się to przeziębieniem. Czasem naprawdę trzeba umieć powiedzieć „dość”, nawet jeśli to piątek i „teoretycznie powinno się kręcić”.
