Muma mnie nie dopadła

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
9 godzin
💵 239,49 zł (5 zł napiwku)
💰 26 zł na godzinę
🛒 17 dostaw / 120 km
🍔 Wolt / Uber

No to dziś mnie porąbało, żeby jeździć aż tak późno.
Nigdy wcześniej nie jeździłam do takiej godziny i muszę przyznać… był klimat. Prawie puste ulice, cisza, miejscami totalna ciemność – zupełnie inny świat niż w ciągu dnia.

Ogólnie jednak dzień był słaby.
Mało zamówień, dużo czekania, krążenie z nadzieją, że coś w końcu wpadnie. W południe jeszcze co jakiś czas coś się trafiało i było w miarę okej, ale z każdą godziną robiło się coraz gorzej.

Zajechałam do domu z myślą, że kończę – miałam jakieś 130 zł. Zjadłam kebaba, zmieniłam baterię i powiedziałam sobie: dobra, jeszcze tylko chwilę.
No i jak to zwykle bywa… to „trochę” zamieniło się w bardzo duże „trochę”.

Wpadły dalekie zamówienia, zrobiłam sporo kilometrów. Największy hardkor był wtedy, gdy zapikał Uber, a chwilę później Wolt – oba do tej samej okolicy. Pomyślałam: idealnie, upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu.
I tu… popełniłam błąd.

Zamiast najpierw odebrać Ubera, pojechałam do Maczka po Wolta. A tam oczywiście – robią się zamówienia, czas leci, a ja nerwowo zerkam w telefon, czy Uber się nie upomni. No i oczywiście… upomniał się.
Dostałam SMS-a, że jeśli zaraz nie przyjadę, zamówienie zostanie anulowane i przekazane komuś innemu.

Jak ruszyłam – pędziłam ile sił. Wpadam do lokalu, łapię zamówienie, serce wali, sprawdzam w aplikacji… uff, udało się.
Potem szybka nawigacja, sprawna jazda i oba zamówienia dowiozłam. Dzięki temu zamiast 15 zł, wyszło 35 zł jednym kursem – i to uratowało humor.

Zrobiło się już zupełnie ciemno. Wpadł daleki kurs na Jagodno, a nawigacja poprowadziła mnie przez ciemne pole, krzaki, totalne odludzie. O tej porze to już lekki strach, więc cisnęłam ile mogłam, byle szybciej wyjechać na asfalt.
Adrenalina, dreszczyk emocji, myśl oby mnie żadna muma nie złapała 😅
I w końcu – ulica. Uff, nareszcie.

Na koniec czynne już tylko Maczek i kebab. Wracałam do domu po 23:00, przez ciemny park, gdzie na ławkach siedzieli ludzie, pili procenty, półmrok, cisza, dziwny klimat.
Jeszcze teraz serce mi wali po tylu godzinach jazdy i szczerze mówiąc nie wiem, czy szybko zasnę. To będzie ciężka noc, ale też taka, którą się zapamiętuje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *