Mżawka, błoto i Uber w formie

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 4.5 godziny
💵 165 zł (12 zł napiwku)
💰 36 zł na godzinę
🛒 11 dostaw / 50 km
🍔 Wolt / Uber
Dobry dziś dzień.
Uber dawał jak szalony – sporo podwójnych kursów, częste dobierki w trakcie jazdy, a do tego kilka dalszych tras, które ładnie podbijały wynik. Jedno z lepszych zamówień: 28 zł za 6 km, więc naprawdę przyjemna stawka jak na takie warunki.
A warunki były typowo jesienne – mokro, lekka mżawka i wszędzie błoto. Brud dostawał się dosłownie wszędzie, aż tarcza hamulcowa oblepiona piaskiem zaczęła hałasować, więc momentami jechałam jak mała ciężarówka. W takich sytuacjach widać, jak szybko rower dostaje w kość przy pracy w terenie.
Jedno z bardziej wymagających zamówień to był barszcz – wiadomo, zupa to zawsze wyższy poziom skupienia. Jechałam więc wolniej i bardzo ostrożnie, omijając każdą dziurę i nierówność, żeby tylko nic się nie wylało. Na szczęście wszystko dotarło w idealnym stanie.
Pod koniec Uber uparł się, żeby wysyłać mnie ciągle z McDonaldami na tę samą ulicę, jakby chciał, żebym została tam na noc. Ale zrobiło się już ciemno i późno, a obiad sam się nie ugotuje, więc w końcu odpuściłam i wróciłam do domu.
Na ostatnim zamówieniu trafił się jeszcze miły akcent – dwa słodkie kociaki. Jeden siedział dumnie na parapecie na tarasie, a drugi, chyba perski, schowany w krzaczkach przed klatką. Taki mały bonus na zakończenie dnia.
Po powrocie oczywiście druga zmiana pracy – czyszczenie roweru. Cały w błocie, łańcuch aż prosił się o mycie i smarowanie. Przy takiej pogodzie to zawsze dylemat: czy czyścić dokładnie codziennie, czy tylko przetrzeć na szybko, bo inaczej pół dnia człowiek spędzi przy czyszczeniu roweru. A przecież trzeba też kiedyś odpocząć.
Taki dzień – sporo jazdy, dobre kursy i obowiązkowe błotne zakończenie 🚴♀️💦


