Nocna wycieczka na Brochów

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
5 godzin
💵 170,17 zł (2,42 zł napiwku)
💰 34 zł na godzinę
🛒 11 dostaw / 60 km
🍔 Wolt / Uber

Dziś dzień trochę podobny do wczorajszego, ale spokojniejszy.
Podobny głównie dlatego, że znowu trafiła mi się daleka wyprawa na Brochów i to już po zmroku. Pogoda była jednak zdecydowanie przyjemniejsza – ciepło, bez większego wiatru, więc tym razem ubrałam się lżej i jechało się naprawdę komfortowo. Oczywiście nie obyło się bez wojaży po błocie, więc klasycznie po powrocie rower nadawał się do szorowania.

Najmocniejszym kursem dnia było podwójne zamówienie na Uberze – około 15 km za 50 zł. Pierwsze zlecenie odebrałam z KFC na Bielanach, a zaraz potem aplikacja dorzuciła drugie. Skusiła mnie dobra stawka i szybko zaakceptowałam, nawet nie sprawdzając dokładnie, dokąd pojadę. Odbiór był z Decathlonu, mała paczka, więc myślałam, że pójdzie szybko. Dopiero po dostarczeniu KFC spojrzałam dokładnie na trasę – Brochów, prawie 10 km dalej, a na dodatek zrobiło się już ciemno. No cóż, pomyślałam: trudno, będzie mała, nocna wycieczka.

Dowiozłam paczkę i z ulgą stwierdziłam, że zadanie wykonane. Teraz pozostawał już tylko powrót do domu. Było jednak naprawdę ciemno, momentami aż za bardzo – w pewnym momencie straciłam orientację i zamiast na spokojną trasę trafiłam na ruchliwszą ulicę, gdzie auta jechały szybko, a ja przez ciemność nie byłam pewna, czy dobrze jadę. Trochę stresu było, ale ostatecznie wyjechałam w znany rejon – może nie idealną drogą, ale bezpiecznie dotarłam dalej.

Wracając, dostałam jeszcze zamówienie z McDonald’s na Bardzkiej. W restauracji jeden z kurierów uśmiechnął się do mnie, a chwilę później okazało się, że jedziemy dokładnie pod ten sam blok. Podjeżdżam, a on już stoi przy wejściu i otwiera mi drzwi. Śmiejemy się, bo okazuje się, że mamy tego samego klienta – porównaliśmy adres w aplikacji i faktycznie, identyczny. Dostarczaliśmy zamówienia razem i kurier powiedział, że jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się przyjechać jednocześnie z innym kurierem z jedzeniem do tej samej osoby. Chwilę pogadaliśmy – powiedziałam, że zaraz kończę, bo nie przepadam za jazdą w nocy, a on odpowiedział, że dla niego bez różnicy, czy dzień, czy noc. Bardzo sympatyczny kurier.

Jeszcze przy nim wpadło mi kolejne zamówienie – idealnie w stronę domu. Pokazałam mu na ekranie i mówię: „O, tę ulicę lubię – fajny kurs!”. Ostatecznie zrobiłam ostatnie 6 km za 17 zł i tym akcentem zakończyłam dzień. Kilometrów sporo, godzinówka może bez szału, ale zarobek wyszedł dobry, a dzień zakończył się spokojnie i w całkiem miłej atmosferze 🚴‍♀️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *