Nowa miłość na dwóch kółkach

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 8.5 godzin
💵 245,64 zł (15 zł napiwków)
💰 29 zł na godzinę
🛒 16 dostaw / 115 km
🍔 Wolt / Uber
Ostatnio jeździłam w niedzielę i… więcej grzechów nie pamiętam 😅
Od tamtej pory trochę się działo, bo z okazji Dnia Ojca sprawiłam sobie nowy rower elektryczny. I to nie byle jaki. Spory wydatek – sam rower kosztował swoje, do tego akcesoria, nowy kask, sakwa i inne drobiazgi… zaszalałam konkretnie.
Co najlepsze, od razu nie mogłam nim jeździć, bo w sklepie pomylił im się typ ładowarki. Rower przyjechał, a ja nie mogłam go naładować 😅 Zostało w nim niewiele baterii, więc musiałam ją oszczędzać jak złoto. Na szczęście szybko ogarnęli temat i na drugi dzień właściwa ładowarka już była.
Od tamtej pory jestem w tym sklepie niemal stałym bywalcem, bo co chwilę coś ustawiamy, regulujemy, poprawiamy. Największy problem na start? Siodełko. Twarde jak taboret w barze mlecznym. Dupa bolała mnie cały dzień, więc długo się nie zastanawiałam – zmieniłam na miększe.
Zanim się w pełni przyzwyczaję do nowego sprzętu, minie jeszcze trochę czasu, ale już teraz czuję, że jeździ się o niebo lepiej – szybciej, płynniej, zero szarpania, a bajerów tyle, że można by o nich osobny wpis napisać.
Dziś dodatkowo upał totalny. Non stop piłam wodę, cała spocona, momentami miałam wrażenie, że topię się we własnym T-shircie. Z zamówieniami średnio – nie tragedia, ale bez szału. Za to miałam konkretny plan: przetestować baterię.
No i test wyszedł imponująco.
Zrobiłam 115 km, a na koniec dnia zostało mi jeszcze około 17% baterii. To oznacza jedno: na jednej baterii można naprawdę dużo pojeździć i nie trzeba już wracać do domu na wymianę. Komfort i wygoda – mega różnica.
Finansowo wyszło prawie 250 zł, przy niemal całym dniu jazdy. Na luksusy nie starczy, ale na waciki będzie 😄



