Ojciec z bombelkiem kontra kurierka na zielonym

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 5 godzin
💵 108,48 zł (0 zł napiwków)
💰 21 zł na godzinę
🛒 9 dostaw / 70 km
🍔 Wolt / Uber / Bolt
Jakże zacny był dziś dzień posuchy.
W ten upał kurierzy okupowali ławeczki, grzejąc dupki w słońcu, a ja – niczym zjawa – krążyłam po mieście, żeby przynajmniej wyglądało, że mam jakieś zamówienia. Tymczasem rzeczywistość była taka, że ciułałam grosz do grosza, kurs po kursie, by dobić do tych magicznych stu złociszy.
Słońce lało się z nieba, pot spływał po czole, a ja – strudzona, lecz nieugięta – trwałam. Nie poddałam się. Do końca. Uber zacnie mi dziś towarzyszył i za to należą mu się ukłony, bo bez niego byłoby naprawdę krucho.
Wolt odezwał się raz, ale konkretnie: 9 km. To fru na Bielany po pizzę, a potem powrót do swojej dzielnicy – wszystko za zacne 28 złociszy. Nawet Bolt łaskawie raz się trafił, więc dzień nie był kompletną pustynią.
Uber dorzucił jeszcze podwójne 5 km za 17 zł, co w takich warunkach było już całkiem przyzwoitą kwotą. Nie luksus, ale też nie jałmużna.
Na deser – klasyka miejska. Na światłach jakiś „ojciec” z żoną i małym dzieckiem postanowił dać popis kultury osobistej. Gdy chciałam zdążyć przejechać na zielonym i sprawnie go wyprzedziłam, bo jego bombelek sunął rowerkiem z prędkością 2 km/h, pan rodzinny zagotował się momentalnie. Poleciały wyzwiska od debili, potem piękne „k…”, a ciśnienie skoczyło jak w czajniku bez gwizdka.
Przejechałam. Machnęłam mu ręką – tak na znak: człowieku, o co się tak pienisz?
Ładny przykład dla dziecka, naprawdę wzruszający.
