Kolejna awaria, kolejny serwis, kolejne wydatki
Ciąg dalszy problemów z rowerem… Dzisiejszy dzień to była awaria za awarią. Pod koniec jechało się już tak ciężko, że musiałam odpalić manetkę i wspomagać się nią, bo rower praktycznie odmawiał posłuszeństwa. Czy jestem zła? Bardziej zawiedziona i zwyczajnie smutna. Człowiek ciężko pracuje, odkłada pieniądze na wymarzony sprzęt, kupuje go za naprawdę niemałe pieniądze z myślą, że będzie służył latami… a już po kilku dniach od zakupu pojawia się pierwsza awaria, a potem przez kolejny rok kolejne problemy, serwisy i wydatki.
