Pod wiatr, na zadupia i z powrotem

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 6.5 godzin
💵 201,6 zł (4 zł napiwku)
💰 31 zł na godzinę
🛒 15 dostaw / 85 km
🍔 Wolt / Uber / Bolt
Dziś całkiem fajnie szło, zamówień było sporo – głównie krótkie, ale trafiło się też kilka dłuższych tras. Problemem był za to wiatr. Tak silny, że momentami machało rowerem, a bateria schodziła szybciej niż zwykle. Czuć już, że to nie lato – warunki robią swoje.
Miłym akcentem był napiwek ponad 4 zł od klienta – bardzo sympatycznego chłopaka, który też jest kurierem. Zobaczył, że jeżdżę na elektryku, powiedział, że on śmiga na zwykłym rowerze i życzył mi powodzenia. Takie krótkie rozmowy z „ludźmi z branży” zawsze poprawiają humor.
Nawet Bolt się dziś odezwał i to w sposób, który mnie autentycznie zszokował – 17 zł brutto za 3 km. Bolt zwykle serwuje kursy poniżej dychy, więc aż sprawdziłam dwa razy, czy dobrze widzę. Oczywiście nie mogło też zabraknąć klasyki – znowu kilka McDonaldów wpadło po drodze.
Na Wolcie dostałam zamówienie 6 km za 20 zł, do którego system dobrał kolejne – ponad 6 km za 23 zł. To drugie było już na sam koniec zadupia Jagodna, więc wyszło tak, że musiałam najpierw dojechać kilka kilometrów po odbiór, potem odwieźć dalekiego klienta, a pierwszy trochę się naczekał, zanim wróciłam z jego dostawą. Najwyraźniej nie było tam kurierów i ściągnęli mnie aż 5 km po zamówienie.
Dwa razy jeździłam też na Brochów, a to jeszcze większe zadupie, więc kilometrów nabiło się sporo. Trasy długie, powroty długie – nogi i bateria miały co robić.
Ostatni kurs dnia był na Uberze – podwójny, 7 km za 22 zł, oczywiście znowu Jagodno i Brochów w pakiecie. Wracałam już, gdy robiło się ciemno i w tym momencie zaczął padać deszcz. Do tego wiatr, chłód… i nieźle mnie przewiało. Głowa i uszy dostały w kość, bo wieczory są już wyraźnie chłodne.
Taki dzień – sporo jazdy, sporo kilometrów, trochę zaskoczeń i przypomnienie, że jesień coraz bliżej 🍂🚴♀️
