Podryw w barze

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
4 godz. 20 min.
💵 138,22 zł (4 zł napiwku)
💰 32 zł na godzinę
🛒 13 dostaw / 65 km
🍔 Wolt / Uber

Nareszcie wyszłam na delivery po ponad miesięcznej przerwie.
Zima, śnieg, lód – nie było warunków do jazdy, więc musiałam cierpliwie czekać, aż wszystko się roztopi i zrobi się w miarę bezpiecznie. Dziś w końcu się udało. Słonecznie, ładnie, lekki mróz. Tylko dłonie zmarznięte jak zawsze – tego zimą nie przeskoczę.

Zamówienia były, ale miałam wrażenie, że znowu jeżdżę za miskę ryżu. Stawki marne, dużo gorsze niż latem, kiedy warunki są komfortowe. Teraz zimno, więcej warstw, ciężej się ruszać, a pieniądze mniejsze – totalny absurd.

Za to ogromny plus: odzyskałam energię i humor. Takie wyjście na rower zawsze robi dobrze. Dotlenienie, ruch, kontakt z ludźmi – od razu człowiek czuje, że żyje.

Wracając od jednego z klientów, zajechałam do koleżanki do firmy na herbatkę. Pogadałyśmy trochę i ruszyłam w stronę domu… ale oczywiście wpadły jeszcze trzy Ubery. Myślałam, że nawet stówki przez te kilka godzin nie zrobiłam, bo wszystko szło tak wolno. Dopiero w domu sprawdziłam podsumowanie i okazało się, że wyszło trochę lepiej niż mi się wydawało.

A teraz najlepsze.

Wchodzę do baru po odbiór zamówienia i zaczyna się rozmowa z jakimś starszym facetem – tak po sześćdziesiątce. Najpierw standardowe pytania: czy plecak ciężki, ile zarabiam, czy to moja jedyna praca, czy „muszę” to robić. Potem pyta, skąd jestem, bo słyszy akcent. Mówię, że z Podlasia – no to trafił.

Po chwili zaprasza mnie, żebym usiadła przy jego stoliku, że zamówi obiad i zapłaci. Odpowiadam, że jestem w pracy i muszę jechać. Z kelnerką spojrzałyśmy na siebie i tylko miny zrobiłyśmy, ledwo powstrzymując śmiech.

Facet jednak nie odpuszcza. Znowu zaprasza na jedzenie i mówi, że ma dla mnie propozycję pracy – sprzątanie w jego domku letniskowym. Głośno i wyraźnie powiedziałam, że nie lubię i nie umiem sprzątać, że od tego są profesjonalne firmy.

Nie wiem, czy chciał faktycznie „pomóc”, czy miał inne zamiary, ale vibe był mocno creepy. Odebrałam zamówienie i dosłownie… spierniczyłam 😄

Taki powrót po miesiącu przerwy. Trochę mrozu, trochę niskich stawek, trochę dziwnych sytuacji, ale najważniejsze – znowu jestem na rowerze 🚴‍♀️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *