Posucha na delivery

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 6.5 godzin
💵 140,31 zł (0 zł napiwków)
💰 21 zł na godzinę
🛒 12 dostaw / 80 km
🍔 Wolt / Uber

Ostatnich dni nawet nie wrzucałam, bo to, co się teraz dzieje na delivery, to jakaś porażka. Kilka razy wracałam do domu z 30 zł, bo zamówień było tak mało, że nie miało sensu dłużej stać i czekać. Jeździłam pod różne centra handlowe, krążyłam po mieście, zmieniałam miejscówki, trzy apki odpalone… i totalna cisza.

Dziś zapowiadało się bardzo podobnie. Spokojnie mogłam znowu wrócić z 30 zł, bo na początku szło tak mozolnie, że wychodziło jakieś 10 zł na godzinę. Ale uparłam się. Postanowiłam, że nie wracam, tylko wyjeżdżę swoje. I tak, po 6,5 godziny, udało się dobić do 140 zł – głównie na krótkich kursach po 6-8 zł.

Dopiero pod wieczór Wolt się trochę rozkręcił, ale wcześniej to była prawdziwa walka o każde zamówienie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że często bywa tak: przez długi czas nikt nic nie daje, a potem nagle Uber i Wolt zaczynają pikać jednocześnie i trzeba coś odrzucić. I tu zaczyna się stres.

Bo odrzucanie Wolta to już strach. Statystyki lecą, wskaźnik akceptacji spada i człowiek się zastanawia, ile jeszcze może, a ile już nie. Zaczyna to przypominać Glovo, gdzie ciągle trzeba było uważać, żeby nie „podpaść”.

Najgorsze jest to, że będąc daleko od domu, Wolt potrafi dawać jeszcze dalsze kursy – takie, które logicznie chciałoby się odrzucić. Ale wtedy boisz się o statystyki, więc jedyne wyjście to robić Wolta offline, wrócić na swoje rejony i dopiero tam znowu go odpalać. Inaczej łatwo sobie zjechać wskaźnik akceptacji.

Kiedyś było luźniej – można było więcej odrzucać, kombinować, wybierać sensowne trasy. Teraz jest ciągłe napięcie i pilnowanie cyferek. I to chyba najbardziej męczy, bardziej niż same kilometry 🚴‍♀️😮‍💨

To nie był zły dzień, ale ciężko wyjeżdżony. Taki, po którym człowiek wraca bardziej zmęczony psychicznie niż fizycznie.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *