Powrót starego wojownika na wrocławskie ulice

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
3 godz. 20 min.
💵 107,17 zł (2,85 zł napiwku)
💰 32 zł na godzinę
🛒 7 dostaw / 48 km
🍔 Wolt / Uber

Dziś musiałam odłożyć koronę i przeprosić się ze starym rowerem, który stał nieużywany prawie rok. Wiecie, jak to jest, kiedy raz przesiądziecie się na coś lepszego, bardzo ciężko wracać do starego. To trochę jak zamiana Lamborghini na malucha. Niby pojedzie, niby działa, ale człowiekowi tak bardzo się nie chce 😅

Nowy rower został w serwisie. Niestety coś się zepsuło, podejrzewają awarię silnika, ale jeszcze nie wiadomo, co dokładnie padło. Możliwe, że skończy się na gwarancji i czeka mnie dłuższa przygoda ze starym sprzętem. Po dzisiejszym dniu już czuję nogi 😅 Jeździło się ciężej, wolniej, wspomaganie jest dużo słabsze, na dziurach wszystko trzęsie, bateria mniejsza, a do tego ponad 30 stopni ciepła.

Mimo wszystko… było lepiej, niż się spodziewałam. Nawet całkiem przyjemnie.

Rano zrobiłam pełne przygotowanie starego rumaka do powrotu na delivery. Brakowało tylko dzwonka, więc pojechałam do sklepu rowerowego, kupiłam najtańszy jaki był, a przy okazji posprawdzali rower i odrdzewili amortyzację. Po roku stania trochę się “rozleniwiła” i złapała rdzę 😄 Pogoda była tak piękna, że szkoda było siedzieć w domu, więc zrobiłam wszystko, żeby choć na chwilę wyskoczyć na miasto.

Uber oczywiście nie miał litości 😅 Pierwsze zamówienie od razu z grubej rury – Carrefour z Bielan, 8.5 km za 21 zł i powrót na moją wioskę. Na szczęście zamówienie było gotowe i dość lekkie. Zanim zdążyłam dowieźć, wpadł jeszcze McDonald – 4.5 km za 11 zł. Potem odezwał się Wolt – hamburgery, 3 km za 10 zł.

Przy okazji ciekawostka – Wolt wprowadził możliwość płatności kartą przy odbiorze jedzenia, a ja jako kurier mogłam aktywować tę opcję. Oczywiście od razu włączyłam. Ciekawe, kiedy trafi mi się pierwsze takie zamówienie. Wolt poprawił też wygląd aplikacji – większy numer zamówienia, wszystko czytelniejsze i wygodniejsze.

Dowiozłam burgery do klientki, otwiera starsza pani i mówi, że córka zamówiła jej jedzenie na prezent z okazji Dnia Matki 🥹 Bardzo mnie to rozczuliło. Powiedziałam jej, że to świetny pomysł na prezent i chyba pierwszy raz na delivery tak szczerze od serca życzyłam komuś miłego dnia 😊 Zazwyczaj jest klasyczne „dziękuję”, „smacznego”, ale ta kobieta była tak ciepła, uśmiechnięta i jeszcze życzyła mi bezpiecznej drogi, że aż zrobiło mi się mega miło.

Potem Wolt wrzucił bardzo nietypowe zamówienie – nie jedzenie, tylko zabawkę. Sklep z zabawkami, 5 km za 17 zł. A konkretnie: piasek kinetyczny z piaskownicą i akcesoriami. Pani w sklepie podaje mi ogromne pudło, a ja już w głowie: „to się nie zmieści…” 😂 Wkładamy, wciskamy, kombinujemy, rozkładam plecak, pani pomaga i wspólnymi siłami dosłownie wepchnęłyśmy to do środka 😅 Ledwo zapięłam plecak, modląc się o życie tych biednych zamków, które i tak są za delikatne i lubią się psuć.

Dostawa była aż pod Jagodno, przez polną drogę z dziurami. Potem kilka kilometrów powrotu i znowu Wolt – 6.5 km za 24 zł, ponownie Jagodno i jeszcze zamówienie gotówkowe. Oczywiście nie mogłam trafić do klienta 🙃 Nawigacja prowadziła mnie pod złe bloki, później pytałam ludzi i finalnie musiałam objechać wszystko od drugiej strony.

Wracałam już zmęczona i marzyłam tylko o jednym – żeby wpadło ostatnie zamówienie gdzieś blisko domu. Mówię sobie: „może być nawet McDonald na Uber za grosze, byle skończyć blisko osiedla”. No i dosłownie chwilę później wpada Uber – McDonald, 3.3 km za 10 zł, praktycznie pod dom 😄

Na dziś zdecydowanie wystarczyło wysiłku. Upał był konkretny, co chwilę piłam wodę i czułam nogi coraz bardziej. Ale ten dzień był zupełnie inny niż zwykle. I wcale nie gorszy. Miał swój klimat.

A najlepsze? Godzinówka wyszła lepsza niż ostatnio na nowym rowerze 😂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *