Ramen kontra plecak

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
7 godzin
💵 260 zł (20 zł napiwku)
💰 37 zł na godzinę
🛒 15 dostaw / 90 km
🍔 Wolt / Uber

Dziś naprawdę dobry dzień.
Pierwsza godzina to był kosmos60 zł na godzinę, a pierwszą stówkę zrobiłam bardzo szybko. Wolt płacił w pyte, serio. Kursy po 18, 22, 33 zł, a w pewnym momencie dobrało mi drugie zamówienie za 22 zł na… 400 metrów. Takie rzeczy to ja szanuję 😄

Niestety, jak to zwykle bywa – im później, tym słabiej. Uber zaczął sypać zamówieniami po 8 zł, no ale brałam, żeby coś się jeszcze kręciło. Jedno z nich to był ramen… i niestety znowu się wylał.

Już w windzie czułam, że coś jest nie tak. U klientki sytuacja jak z filmu:
– mówię, żeby przyniosła duży, płaski talerz,
– podkładamy go pod torbę,
dno mokre, kapie, podłoga mokra, plecak mokry i śmierdzi,
– klientka daje ręczniki papierowe, a ja wycieram torbę i siebie.

To już kolejny raz, kiedy z tej samej restauracji mam problem. Oni fatalnie zabezpieczają zupy – zamiast zawinąć wszystko folią, tylko zgrzewają, bez wieczka. A potem, mimo ostrożnej jazdy, wszystko się rozlewa. I człowiek się tłumaczy, sprząta, wstydzi, chociaż to nie jego wina.

Miałam wcześniej wrócić do domu, ale że tak fajnie szło, to oczywiście przedłużyłam sobie jazdę. I dobrze, bo gacie kolarskie z wkładką robią robotę – po tylu godzinach jazdy dupa boli zdecydowanie mniej, co jest ogromnym plusem.

Na koniec miłe zaskoczenie. Ukrainiec przy odbiorze daje mi 20 zł. Patrzę na niego i pytam serio zdziwiona:
„To… napiwek? Dla mnie? Taki duży?”
Potwierdził.
No i stałam chwilę jak wryta, bo takie napiwki trafiają się naprawdę rzadko. Zrobiło mi to dzień 🥹💛

Było intensywnie, momentami nerwowo, momentami bardzo miło – czyli klasyczne delivery.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *