Rozlana zupa, krew i godzina czekania

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 4 godz. 20 min.
💵 109,96 zł (3,50 zł napiwku)
💰 25 zł na godzinę
🛒 8 dostaw / 43 km
🍔 Uber / Wolt
Tyle, ile dziś się wydarzyło, nie miałam chyba nigdy.
Już na pierwszym zamówieniu zaczęło się źle – wylała się zupa. Całe dno plecaka było mokre, kapało na podłogę, na chodnik, a na końcu również u klienta w mieszkaniu. Na szczęście był wyrozumiały, dał papier kuchenny i razem wszystko wycieraliśmy. To była wina restauracji, bo źle zapakowali zupy i nie zakleili porządnie wieczek.
Ledwo ruszyłam dalej, a zaraz kolejna „atrakcja” – przycięłam palec drzwiami. Krew zaczęła lecieć, bolało konkretnie. Musiałam zjechać do apteki, kupić plastry, a pani farmaceutka nawet pomogła mi go nakleić. Już wtedy byłam zmęczona, a dzień dopiero się rozkręcał.
Potem w Wolcie dostałam podwójne zamówienie, w tym Auchan – a to zawsze oznacza jedno: długie czekanie. Na miejscu kilku kurierów czekało już od pół godziny. Dołączyłam do nich. Mijały kolejne minuty… pół godziny… potem godzina. Wkurzenie rosło ogromne.
Żeby nie zwariować, zaczęłam gadać z fajnym, miłym kurierem, pośmialiśmy się trochę i to jedyne, co ratowało sytuację. Najgorsze było to, że zamówienie z restauracji już miałam w plecaku i czułam, jak jedzenie stygnie. Wiedziałam, że klient będzie wkurzony i trudno mu się dziwić.
W końcu, po ponad godzinie, dostałam zakupy.
I wtedy wydarzyło się coś jeszcze. Zobaczyłam starszą kobietę, która upadła na plecy i leżała na ziemi. Nikt się nią nie interesował. Tylko ja podeszłam i próbowałam pomóc. Chciałam ją podnieść, ale była za ciężka. Dołączyli inni, próbowaliśmy razem – a kobieta zaczęła na mnie krzyczeć:
„Stój kobieto! Nie ruszaj, bo mnie wszystko boli!”
Spojrzałam tylko na innego kuriera z takim spojrzeniem w stylu: no dobra, próbuję pomóc, a dostaję opieprz. Oczywiście przestaliśmy i czekaliśmy dalej.
W międzyczasie klient z Wolta zaczął pisać na czacie, bardzo zdenerwowany. Tłumaczyłam, że to nie moja wina, tylko Auchanu i Wolta, że musiałam tyle czekać. Wymiana zdań była nerwowa i jechałam do niego w stresie, bo bałam się, że będzie na mnie krzyczał.
Na szczęście, gdy mnie zobaczył, opanował się i zrozumiał sytuację. Powiedziałam mu wprost, że ja też jestem wkurzona, bo czekałam godzinę za darmo.
Problem jest prosty: Auchan zatrudnia jedną osobę do kompletowania zakupów dla 10 czekających kurierów. Ta jedna kobieta z wózkiem musi biegać po całym sklepie i zbierać produkty. Tam powinny być co najmniej 2–3 osoby do tego.
Do tego Wolt nie powinien przydzielać podwójnych zamówień, gdzie jedno jest z restauracji, a drugie z Auchanu. Jedzenie z restauracji stygnie, klient się wkurza, a kurier zbiera baty za coś, na co nie ma żadnego wpływu. Kurierzy powinni być wzywani dopiero wtedy, gdy zakupy są skompletowane.
To był dzień chaosu, stresu i absurdów – jeden z tych, po których naprawdę czuć, jak wyczerpująca potrafi być ta praca.
