Saperzy i auto bez jeźdźca

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
3.5 godziny
💵 108,21 zł (2 zł napiwku)
💰 31 zł na godzinę
🛒 8 dostaw / 40 km
🍔 Wolt / Uber / Bolt

Marny poniedziałek.
Taki od samego początku.

Na zamówienia musiałam dosłownie polować. Żeby cokolwiek wpadło, jeździłam dużo dalej niż zwykle, poza swoją okolicę. Kilometry się kręciły, czas leciał, a efektów było jak na lekarstwo. Dużo czekania, dużo pustych przejazdów i przemarznięte dłonie, które dawały o sobie znać przy każdym postoju.

Kiedy Wolt i Uber kompletnie milczały, nagle – trochę jakby z przekory – Bolt obudził się z zimowego snu i coś tam zaczął rzucać. Dzięki temu w ogóle udało się domknąć dzień, chociaż było to naprawdę wymęczone 108 zł. Takie zarobione bardziej siłą woli niż dobrym ruchem.

Za to poniedziałek postanowił nadrobić… atrakcjami.

Niedaleko mojego bloku natknęłam się na saperów i policję, a obok stał wóz z wielkim napisem „niewypały”. Klimat jak z filmu, tylko że to wszystko działo się zupełnie obok, między jednym a drugim kursem.

Chwilę później kolejna scena: auto bez jeźdźca, które tuż przede mną stoczyło się z chodnika w stronę ulicy i przywaliło w znak drogowy. Zatrzymałam się, zaczęłam szukać właściciela. Po jakimś czasie biegnie kurier z torbą na jedzenie – patrzy, widzi, że jego samochód stoi w zupełnie innym miejscu niż go zostawił.

Mówię mu, że auto walnęło w słup i ma rozbite światła. Chłopak złapał się za głowę – wszystko wskazuje na to, że nie zaciągnął ręcznego. Klasyk.

Tak więc finansowo poniedziałek był słaby, ale miasto jak zwykle dostarczyło historii.
Bo czasem na delivery więcej się dzieje obok kursów niż w samych aplikacjach 🚴‍♀️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *