Słońce, centrum i cudze frustracje

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
4.5 godziny
💵 147,72 zł (2 zł napiwku)
💰 32 zł na godzinę
🛒 10 dostaw / 50 km
🍔 Wolt / Uber / Bolt

Dziś zamówienia nawet były – może nie jakaś idealna ciągłość, ale co jakiś czas coś wpadało, więc nie było totalnej posuchy. Do tego pogoda sztos: słońce, ciepło, niemal letnio. A ja… w kalesonach 😂 No cóż, lepiej tak niż się przeziębić. Najważniejsze, że kurtki nie założyłam, bo byłaby już zdecydowanie za ciepła.

Uber wywiał mnie dziś aż do centrum, więc były miejskie klimaty: przygody, czekanie na światłach, więcej stania niż jechania. Centrum rządzi się swoimi prawami i trzeba tam mieć naprawdę sporo cierpliwości.

Niestety, humor skutecznie zepsuło mi dwóch frustratów, którzy kompletnie nie panowali nad emocjami.

Pierwsza sytuacja: jadę spokojnie, z prawej strony stoi śmieciarka. Czekam dłuższą chwilę, nic się nie dzieje, więc zaczynam powoli przejeżdżać, myśląc, że mnie puszczają. I nagle śmieciarka rusza prosto na mnie. Zatrzymuję się, a pan ze śmieciarki wpada w szał – krzyki, pouczanie, pretensje. Zrobiło mi się głupio i przykro, bo naprawdę starałam się zachować ostrożnie.

A potem… było jeszcze „lepiej”.

Druga akcja miała miejsce na ulicy, gdzie remont trwa chyba od zawsze. Miałam dostawę na drugą stronę ulicy, ale wszędzie blokady, barierki, zero jasnej drogi przejazdu. Kręcę się chwilę, aż znajduję mały fragment, którym dałoby się przejechać. I wtedy robotnik w koparce (albo innym ciężkim sprzęcie) zaczyna mnie wyzywać i wyganiać, podniesionym głosem, agresywnie. Nawet nie chciałam tego słuchać.

To było tak nieprzyjemne, że automatycznie zapomniałam o gościu ze śmieciarki, a cała ta złość skupiła się na tej drugiej sytuacji. Było mi po prostu smutno, że zamiast normalnie, po ludzku zwrócić uwagę, niektórzy wolą wyładowywać swoje frustracje na innych – na pierwszej lepszej osobie, która akurat się nawinie.

Po tym wszystkim jeździłam jeszcze przez jakiś czas zmieszana i przybita, próbując wrócić do swojego rytmu.

Na szczęście jest jeden plus, którego się trzymam: prawie 150 zł udało się zarobić.
I z tego jestem naprawdę dumna. Bo mimo emocji, stresu i nieprzyjemnych sytuacji – dowiozłam dzień do końca 🚴‍♀️💛

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *