Trauma zapachowa w windzie

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
4 godz. 20 min.
💵 95,63 zł (0 zł napiwków)
💰 22 zł na godzinę
🛒 8 dostaw / 50 km
🍔 Wolt / Uber / Bolt

Wróciłam po przerwie.
Byłam na komunii – było spoko, miło, rodzinny klimat. Wczoraj jednak odpuściłam delivery, bo było zimno i jesiennie, kompletnie nie zachęcało do jazdy. Dziś pogoda już lepsza, ale za to silny wiatr, taki, który zjada baterię w oczach i skutecznie odbiera energię.

Niestety… zamówień prawie brak.
Lipa była straszna. Jeździłam, krążyłam, czekałam, zmieniałam miejsca – klasyczne „szukanie sensu” – a po 2 godzinach miałam ledwo 20 zł. Autentycznie byłam w szoku, bo wyglądało to jak dzień totalnie wyjęty z kalendarza.

Zdziwiło mnie nawet, że Bolt coś dał. Trafiła się jakaś nowa knajpa, chyba pootwierali ich więcej, bo wcześniej jej nie kojarzyłam. Każde pojedyncze zamówienie cieszyło jak złoto, bo generalnie cisza jak makiem zasiał.

No i była jeszcze akcja zapachowa, której długo nie zapomnę 🤢
W jednym z bloków facet wynosił trzy wielkie worki śmieci. Wyszedł z nimi z windy, do której… ja weszłam. I to był błąd. Moja intuicja dosłownie krzyczała, żebym tam nie wsiadała, ale było już za późno.

Smród był nie do opisania. Taki, jakby ktoś jednocześnie się zesrał, zrzygał, zabił i poćwiartował kogoś, a potem próbował to wszystko wynieść w workach. Autentycznie myślałam, że zaraz się zrzygam.
Co gorsza – ten zapach ciągnął się za mną jeszcze całą drogę powrotną. Nos pamięta. Trauma zapachowa level hard. Brrr.

Powrót po przerwie okazał się brutalnym zderzeniem z rzeczywistością:
– mało zamówień
– wiatr
– zjedzona bateria
– i zapach, którego nie da się odzobaczyć… a raczej odczuć 😅

No cóż. Nie każdy powrót jest triumfalny, ale przynajmniej mam historię 🚴‍♀️💛

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *