Trzecie piętro donikąd

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 6 godzin
💵 174,08 zł (6 zł napiwków)
💰 29 zł na godzinę
🛒 15 dostaw / 70 km
🍔 Wolt / Uber
Dziś szło tak średnio, że przez moment serio nie wiedziałam, czy w ogóle dozbieram do 100 zł.
Początek był fatalny i od razu wybił mnie z rytmu. Krótkie zamówienie za 10 zł, które normalnie zrobiłabym w kilka minut, ciągnęło się jakieś 40 minut. Czyli pierwsza godzina pracy: 10 zł. Zwątpienie weszło szybko.
Klientka wpisała inny numer budynku, a w opisie podała jeszcze inny. Oczywiście sugerowałam się opisem, bo zwykle to on bywa bardziej pomocny… no i te budynki są tam tak głupio ponumerowane, że głowa mała. Na Google Maps i w innej apce numer prowadził do innego budynku – jakby dwa numery w jednym.
Wchodzę więc na trzecie piętro, szarpię za drzwi, czekam… nic. Dzwonię – klientka nie odbiera. Schodzę, kręcę się, pytam ludzi. W recepcji mówią: „obok”. No to myślę, że chodzi o wejście obok, więc… znowu wchodzę do tego samego budynku 🤦♀️
Dopiero za drugim razem klientka odebrała telefon i okazało się, że to budynek obok, ale z wejściem od zupełnie innej strony. Jadę, szukam, w końcu wyszła do bramy. Udało się, ale ile mnie to kosztowało czasu i nerwów… byłam spocona i wkurzona.
Potem dzień leciał już w klimacie drobnicy – dużo krótkich, nisko płatnych zamówień na Wolcie. Dziś to Wolt królował, Uber praktycznie cisza. Do tego trafiły się ciężkie zakupy z Auchan – 6 km, więc nogi i ręce miały co robić.
Jedna sytuacja na drodze szczególnie mnie zagotowała. Jechałam zakorkowaną ulicą, skręcałam zgodnie z przepisami, a jakiś kierowca trąbił na mnie długo i głośno, jakby świat się kończył. Palant jeden. Wrzuciłam mu wiązankę pod nosem i wrzasnęłam, czego trąbi, buc nerwowy.
I wiecie co? Dumna z siebie jestem, mimo że mnie pewnie nawet nie słyszał 😄 Ale ulżyło mi. Niestety też mnie to tak wpieniło, że jeszcze przez jakiś czas jeździłam wkurzona.
Wieczorem zamówienia zaczęły kompletnie wysychać. A szkoda, bo był potencjał, był czas i bardzo chciałam dobić do 200 zł. Niestety apki milczały i nic sensownego już nie wpadało.
Mimo wszystko… jest git.
Nie każdy dzień musi być idealny. Były nerwy, były absurdy, ale coś tam się zrobiło, coś się zarobiło i jutro jest nowy dzień 🚴♀️😌
