Trzej Królowie i wyprawa do centrum

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
3.5 godziny
💵 139,4 zł (0 zł napiwków)
💰 40 zł na godzinę
🛒 10 dostaw / 50 km
🍔 Wolt / Uber / Bolt

Dziś na trasie rządzili Trzej Królowie: Uber, Wolt i Bolt 👑
I co ciekawe – Bolt naprawdę się rozkręcił i dorzucił aż dwa zamówienia. Tego się nie spodziewałam.

A gdzie mnie dziś poniosło? Daleko. Bardzo daleko.
W poszukiwaniu zamówień oddaliłam się tak od swojej dzielnicy, że wylądowałam aż w centrum. I to był ten moment przełomowy – zamiast, jak zwykle, odbić w stronę domu, zostałam w centrum i zaczęłam brać wszystko, co aplikacje dawały.

Poczułam się trochę jak zawodowy kurier.
Bez uciekania, bez kalkulowania „czy już wracać”, tylko jazda i kolejne kursy. Odważyłam się i jestem z tego naprawdę dumna.

Pomogła też pogoda – piękna, słoneczna, niemal wiosenna. Taka, że aż chciało się pojechać na dłuższą wycieczkę po mieście. Przy okazji zobaczyłam sporo ciekawych miejsc, w które normalnie bym nie trafiła. I co najlepsze – nawet nie wracałam na pusto, bo w stronę domu złapałam podwójne zamówienie z Ubera.

Co mnie zaskoczyło, to fakt, że nawet w centrum było mało zamówień. Sporo czekania, a stanie na niekończących się światłach to prawdziwy test cierpliwości. Serio podziwiam ludzi, którzy na co dzień jeżdżą tylko w takich ruchliwych miejscach – traci się tam masę czasu właśnie na światłach.

Jeśli chodzi o liczby:

  • Uber wciąż w świetnej formie:
    – podwójne 6,5 km za 20 zł,
    – potem 8 km za 17 zł,
    – i 5 km za 13 zł.
  • Wolt też bardzo na plus – 4,5 km za 18 zł, świetna stawka.
  • Bolt nadal nie pokazuje kilometrów przed przyjęciem, ale łącznie za dwie dostawy (ok. 4 km) wyszło 21 zł, więc całkiem okej.

To była jednak wymęczona kwota – z przygodami i solidnym dreszczykiem.
W pewnym momencie o mało nie potrąciła mnie kobieta samochodem. Przejeżdżałam ścieżką rowerową przez ulicę, gdzie rowerzyści mają pierwszeństwo. Myślałam, że się zatrzyma… ale nie. W ostatniej chwili dałam po hamulcach, aż rower stanął bokiem. Udało się uniknąć zderzenia dosłownie o sekundy.

Na szczęście przeprosiła, bo niestety wielu kierowców w podobnych sytuacjach udaje, że to nie ich wina.

Zmęczona, ale z poczuciem, że zrobiłam krok do przodu, wróciłam do domu.
Czasem warto się odważyć i pojechać dalej, niż się planowało 🚴‍♀️💛

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *