Uber, cały na biało

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 2.5 godziny
💵 63,97 zł (5 zł napiwku)
💰 25 zł na godzinę
🛒 5 dostaw / 30 km
🍔 Wolt / Uber
To miał być dzień sukcesu i chwały.
Na początku szło gładko jak po maśle – Wolt sypał zamówieniami jeden po drugim i w godzinę miałam już 45 zł. Myślę sobie: oho, dziś będzie konkretnie.
I wtedy wkroczył Uber, cały na biało.
Daje zamówienie: 4 km za 19 zł. Ja – szczęśliwa, że złapałam Pana Boga za nogi – zadzieram kiecę i lecę.
Dojeżdżam do punktu odbioru, stoję na chodniku jak Travolta, ręce rozłożone, obracam się w kółko i myślę:
Gdzie jest ten Starbucks…?
No i wtedy olśnienie.
Pinezka była źle zaznaczona.
Kawiarnia… 4 km dalej.
Zagotowałam się. Nerwy, przekleństwa w głowie, chwila stania i liczenia do dziesięciu. Dobra – jadę, może chociaż dostawa będzie blisko. Taka była nadzieja.
Odbieram kawy. Patrzę w aplikację.
Do klienta jeszcze ponad 5 km…
No i tu już poleciały kurwiów sto.
Mega wkurzona jadę z kawami w plecaku przez pół miasta. Ostatecznie wyszło ponad 10 km.
Efekt końcowy?
👉 Prawie godzina jazdy za 19 zł.
Straciłam nie tylko czas, ale też potencjalne kolejne zamówienia, bo po tym kursie już nic nie wpadało. A żeby było zabawniej – z zadupia wracałam jeszcze kilka kilometrów na pusto.
W tym momencie powiedziałam sobie: dość.
Zajechałam po kebaba, bo człowiek głodny to człowiek zły, i wróciłam do domu. Dokładnie wtedy zaczął padać deszcz, więc chyba tak musiało być.
„Tak musiało być. Tego nie zatrzyma nic.”
😂🚴♀️
