Umięśniony klient bez koszulki, masa zamówień i walka z hałasującym łańcuchem

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 4 godz. 40 min.
💵 154,41 zł (5,17 zł napiwków)
💰 33 zł na godzinę
🛒 13 dostaw / 65 km
🍔 Wolt / Uber / Bolt
Dawno nie jeździłam. Najpierw pogoda kompletnie nie sprzyjała – deszcz, zimno, wiatr, więc nie było nawet sensu wyciągać roweru. A kiedy w końcu zaczęło robić się ładnie, to z kolei miałam prywatne sprawy i też nie mogłam jeździć. Ale nie interesujcie się za bardzo, bo jeszcze dostaniecie kociej mordy hehe 😼
Dzisiaj za to pogoda była naprawdę przyjemna. Ciepło, słonecznie, ponad 20 stopni. Raz świeciło pełne słońce, raz chowało się za chmurami. Pod koniec dnia już całkiem się schowało i zerwał się mocny wiatr. Jak wracałam z Jagodna, to momentami było wręcz chłodno.
Zamówieniami dziś sypało bardzo dobrze. Jeździłam praktycznie bez przerwy, nawet nie miałam kiedy zjeść ani zrobić zdjęć. Dlatego tylko jedną fotkę udało się cyknąć na szybko pod sam koniec, gdy wychodziłam z bloku klienta.
Ledwo wyjechałam, a Wolt od razu rzucił:
Chleboteka – 2.7 km za 9 zł.
Dopiero później dotarło do mnie, jak „imponująca” była ta stawka 😂 Już na starcie przeklinałam pod nosem, bo utknęłam na światłach chyba na wieczność. Wszyscy dookoła jechali, tylko moje światło uparcie świeciło na czerwono i nie chciało się zmienić.
Potem wpadło tajskie jedzenie na Wolcie – 2.3 km za 11 zł.
Chwilę później ramen – 1.7 km za 7 zł.
Następnie pizza – 4 km za 12 zł, zamówienie gotówkowe i uwaga… aż 9 groszy napiwku z reszty dla mnie 😎 Czuję się ustawiona finansowo.
Odezwał się Uber:
McDonald’s – 2.4 km za 7 zł, dostawa do amerykańskiej szkoły we Wrocławiu.
Dojeżdżam w okolice TVP3, już miałam dzwonić do klientki, a ona zaczęła mnie wołać z oddali. Okazało się, że podjechałam pod złe wejście i trochę za bardzo odjechałam.
Na odczepnego odpaliłam jeszcze Bolta i o dziwo od razu coś wpadło. Klasyka gatunku – kebab.
Myślałam, że dostawa będzie gdzieś na południe miasta, a tu niespodzianka – kurs w stronę centrum. Niezbyt chciało mi się tam jechać, ale trudno, wycieczka krajoznawcza. Chociaż tyle dobrze, że jedzenie było już gotowe.
I tutaj ciekawostka – Bolt też ma zamówienia gotówkowe. Pierwszy raz musiałam tam odbierać pieniądze od klienta. I serio, dziwnie to rozwiązali. Przy odbiorze trzeba wpisać kwotę, jaką dał klient. Totalnie bez sensu. Przecież logiczne, że wpisuję kwotę zamówienia, więc po co dodatkowo przepisywać kasę od klienta? A co jeśli ktoś się pomyli i wpisze inną kwotę? W Wolcie jest to zrobione dużo normalniej.
Za to klient zostawił mi 1,60 zł napiwku z reszty.
Jakiś budowlaniec zatrzymał mnie od razu na ulicy, więc nawet nie musiałam wchodzić do bloku.
Potem Uber próbował mnie skusić kursami typu:
15 km za 39 zł oraz kolejne 15 km za 39 zł do Kątów Wrocławskich.
Ale tym razem nie dałam się nabrać na powrót kilkanaście kilometrów na pusto. Już znam te „super opłacalne” wycieczki.
W pewnym momencie jednocześnie zapipkał Wolt i Uber. Uber oczywiście zasłonił szczegóły zamówienia z Wolta, więc musiałam strzelać w ciemno. Wybrałam Wolta:
kebab – 3.2 km za 10 zł
A chwilę później Wolt dobrał drugie zamówienie:
pizza +1 km za dodatkowe 9 zł.
Potem:
McDonald’s – 6 km za 18 zł + 3,48 zł napiwku
Bistro – 2.8 km za 11 zł
I tutaj otworzył mi drzwi umięśniony pan bez koszulki 😏
Taki napiwek wizualny.
Później Uber:
hamburgery – 5.5 km za 12 zł na Jagodno.
Wracałam już praktycznie na pusto, ale jeszcze wpadł:
Wolt – 5.5 km za 16 zł
I tu idealnie widać różnicę między aplikacjami – ten sam dystans, a 4 zł więcej niż Uber.
No i znowu zapierniczanie na Jagodno 😅
A kiedy już tam byłam, dostałam jeszcze:
Bafra Kebab w Żernikach – 4.5 km za 14 zł
I to było moje ostatnie zamówienie tego dnia. Wracając już nic nie wpadło.
No i teraz przechodzimy do tematu roweru…
Przez całą trasę irytował mnie głośny łańcuch. Serio zaczynam się zastanawiać, jaki jest sens wydawania pieniędzy na drogie, profesjonalne smary, skoro po kilku kilometrach łańcuch brzmi tak, jakby od kilku lat nie widział ani kropli smaru.
Kilka dni temu dokładnie go wyczyściłam, nasmarowałam, rower stał spokojnie w mieszkaniu i nie był używany. Dzisiaj wyjechałam, a łańcuch od początku chodził ciężko i głośno. Albo ten smar wyparował, albo znowu błyskawicznie zajechałam łańcuch i nadaje się do wymiany.
Chyba będę musiała podjechać do serwisu i zapytać, co jest grane. A to oczywiście oznacza kolejne wydatki. Nie zdążę zarobić, a już trzeba wydawać 😂
Podsumowując – mimo wszystko jeździło się dziś naprawdę fajnie. Pogoda była przyjemna, ruch całkiem dobry, zamówień sporo, a końcowa kwota wyszła lepsza, niż się spodziewałam.

