Z podrażnionym okiem, ale do przodu

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 5 godzin
💵 157,4 zł (5 zł napiwku)
💰 31 zł na godzinę
🛒 11 dostaw / 68 km
🍔 Wolt / Uber
Dziś był lepszy dzień niż poprzednie, choć nie obyło się bez przygód.
Początek zapowiadał się naprawdę świetnie – Wolt od razu dał trzy dalekie zamówienia i bardzo szybko wpadło 70 zł. Pomyślałam: okej, to może być dobry dzień.
Niestety potem było już coraz gorzej. Zamówienia wpadały rzadko, dużo czekałam, dużo jeździłam, a ciągłości praktycznie nie było. Taki klasyczny delivery–rollercoaster.
Zanim jednak w ogóle zaczęłam pierwsze zamówienie, wydarzyło się coś, co mogło ten dzień zakończyć, zanim się na dobre zaczął.
Wyjeżdżałam z domu i omijając dziewczyny idące środkiem drogi, nie zauważyłam gałęzi wystającej na ulicę. Uderzyłam nią prosto w oko. Zabolało od razu – pieczenie towarzyszyło mi przez całe delivery. Zatrzymałam się na stacji, przemyłam oko wodą, ale cały czas czułam, że jest podrażnione.
Przez chwilę naprawdę zastanawiałam się, czy nie wrócić do domu, zanim jeszcze cokolwiek zarobię. Z drugiej strony szkoda było dnia. Wtedy wpadło fajne zamówienie na Wolcie – 7 km za 27 zł. Wzięłam je i pojechałam prawie pod samo centrum.
Mimo że widzenie było okej, to byłam rozkojarzona tym okiem i czułam, że nie mam dziś pełnego komfortu jazdy. Dlatego po tym kursie wróciłam na swoją dzielnicę, gdzie znam każdy zakręt i czuję się pewniej.
Finalnie udało się zarobić prawie 160 zł, co – biorąc pod uwagę wszystko, co się wydarzyło – uważam za naprawdę dobry wynik.
Oko nadal trochę piecze, więc mam nadzieję, że jutro będzie już w porządku. Ten dzień dał mi też do myślenia – chyba czas pomyśleć o okularach ochronnych, nawet jeśli nie lubię w nich jeździć. Zdrowie jednak ważniejsze niż komfort.
