Z Uberem zwiedzisz świat – 12 km z dostawą do Karwian

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 5 godzin
💵 160,33 zł (5 zł napiwku)
💰 32 zł na godzinę
🛒 11 dostaw / 80 km
🍔 Wolt / Uber
Z Uberem naprawdę można „zwiedzać świat” – dziś przekonałam się o tym aż za bardzo. Aplikacja wysyłała mnie na takie trasy, że momentami czułam się bardziej jak na wycieczce krajoznawczej niż w pracy. Wylądowałam m.in. w Karwianach, dokąd prowadziła mnie 12-kilometrowa trasa. A powrót? Często na pusto, przez ruchliwe drogi, gdzie auta pędzą bez opamiętania – więc oprócz kilometrów był też lekki dreszczyk emocji.
Dzień zaczął się spokojnie – mało zamówień, więc krążyłam, łapałam słońce i robiłam zdjęcia w parku. W pewnym momencie Uber zaproponował mi kurs aż 15 km za 40 zł… odrzuciłam. Chwilę później – to samo, ale już za 37 zł. Zamiast zachęcić, obniżyli stawkę. Logika level Uber.
Na szczęście wpadł Wolt – pizza na Oporów, 5 km za 17 zł + napiwek, więc już lepiej. Ale potem zaczęła się jazda bez trzymanki. Z Oporowa Uber wysłał mnie po KFC na Bielanach – sam dojazd 6 km. Myślałam, że całe zamówienie zamknie się w tych 6 km… a gdzie tam. Odebrałam jedzenie, trzymam je w rękach, patrzę – kolejne 6 km przed sobą, prosto do Karwian. W tym momencie tylko ciche „no nie…” pod nosem. Stałam chwilę, zastanawiając się, co zrobić, bo na taką trasę się nie pisałam. Ale pogoda była piękna, więc stwierdziłam: trudno, jedziemy.
Finalnie wyszło 12 km za 34 zł i jakieś 40 minut jazdy. Na miejscu odbiera młody chłopak – śmieję się i mówię, że trochę to trwało, bo jechałam aż 12 km rowerem. Był zdziwiony, po czym też się uśmiechnął.
Tylko że potem trzeba było wrócić… kawałek ścieżką rowerową, a reszta przez ruchliwą drogę, gdzie naprawdę nie czułam się bezpiecznie. Zacisnęłam zęby i prułam ile sił, żeby jak najszybciej wrócić „do cywilizacji”.
Dalej już klasyka: McDonald’s – 1 km za 5 zł, potem 3 km za 10 zł, potem propozycja aż 13 km do Siechnic za 30 zł (podziękowałam, bo powrót byłby kolejne 13 km na pusto). Miałam już serdecznie dość tych wiosek.
Były też krótsze kursy – 2 km za 7 zł, potem Wolt: podwójne zamówienie (wietnamskie + Chleboteka) – 5,5 km za 21 zł. Później znowu Uber i znowu daleko – 7,5 km za 18 zł. Do tego kilka kursów z McDonald’s, jeden 3 km za 9 zł, kolejny 5 km za 14 zł i oczywiście gdzieś po drodze pomyliłam trasę i musiałam nadrabiać.
Na koniec jeszcze KFC na Bielanach – 6,5 km za 18 zł. Odbierały dziewczyny z psem – piesek szczęśliwy, z zabawką w buzi, próbowałam go namówić na aport, ale nie oddał 😀
Po tym wszystkim miałam już totalnie dość. Trzeba było jeszcze wrócić do domu przez ruchliwą ulicę z wiaduktem – zmęczona, głodna, więc cisnęłam ile sił. Wróciłam i wstąpiłam do Żabki po gorącą pizzę, teksańsko-meksykańską. Smaczna… ale tak ostra, że aż wypaliło mi pół twarzy 😅
Dzień intensywny, momentami absurdalny, ale całkiem fajny. Taki bardzo wycieczkowy. 🚴♀️








