Zdjęcie z ptakiem lepsze niż zarobek dnia… aż nagle wpada duży napiwek!

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
⌚ 4 godziny
💵 119,36 zł (20 zł napiwków)
💰 30 zł na godzinę
🛒 9 dostaw / 47 km
🍔 Wolt / Uber
Po kilku dniach przerwy ruszyłam ponownie z plecakiem przez miasto. Już po wyjściu z domu dopadła mnie jednak myśl, czy to w ogóle miał sens – bo z zamówieniami nadal jest tragicznie. Na start Bolt „powitał” mnie wiadomością, że za mną tęskni… szkoda tylko, że za tęsknotą nie poszły żadne zlecenia.
Pierwsze zamówienie pojawiło się dopiero po dłuższej chwili. Jak zwykle krążyłam po parku – to moja nieoficjalna „poczekalnia”. W końcu wpadł McDonald’s na Wolcie: 1 km za 9 zł, dostawa do gabinetu stomatologicznego. Później Uber zaproponował 6 km za 17 zł, ale na totalne odludzie – odpuściłam, bo powrót bez kursu to strata czasu i sił.
Cisza trwała dalej, więc z nudów przejechałam kilka kilometrów na Gaj, licząc, że tam coś się ruszy. No i faktycznie – wpadło zamówienie za… 5 zł. No luksus, normalnie nie wiem, co z tą fortuną zrobić 🙃 Wjechałam windą na 11. piętro, dostarczyłam jedzenie, a przy okazji zrobiłam zdjęcie z okna. Najlepsze, że przypadkiem uchwyciłam przelatującego ptaka – wyszło naprawdę fajne ujęcie.
Jeszcze będąc na Gaju, Uber dorzucił meksykańską knajpę: 5,5 km za 17 zł, tym razem w stronę moich rejonów, więc wzięłam. Potem klasyka – McDonald’s na Uberze, 2 km za 8 zł. Zaraz po tym Wolt i ciężkie zakupy z Auchan: 3,5 km za 12 zł. Plecak swoje ważył, więc plecy trochę pobolewały.
Kolejne zlecenie – Uber i… 5 pizz, 3,5 km za 11 zł. Odebrały dzieciaki, ewidentnie jakaś grubsza impreza w toku. No i tak mnie wywiało na Bielany. A jak już się człowiek zapędzi na Bielany, to wiadomo – zostaje na Bielanach 😄
Uber dorzucił Burger Kinga: 3 km za 8 zł, a dostawa… do sklepu CentrumRowerowe. Byłam tam kiedyś na zakupach, mają ogromny wybór sprzętu. Tym razem kilku sprzedawców przy wejściu chichotało, że kolega zamówił jedzenie z pobliskiego Burger Kinga – klimat był całkiem luźny 😄
Potem Wolt z McDonald’sa w Auchan: 5 km za 16 zł, odebrał młody chłopak. W ogóle dziś zaskakująco dużo dzieci zamawiało jedzenie. Na koniec jeszcze jeden McDonald’s na Uberze – 4 km za 11 zł, na szczęście blisko mojego osiedla. Do tego 2 zł napiwku od miłej pani – zawsze coś.
Po tym kursie wróciłam jeszcze na miasto, licząc, że może coś wpadnie na zakończenie dnia… ale niestety długo już cisza. Ciężkie czasy, skoro uzbieranie 100 zł zaczyna być wyzwaniem.
Na dokładkę pogoda też nie pomagała – zimno i bardzo wietrznie, więc jazda średnio przyjemna. Co prawda momentami wychodziło słońce i wtedy robiło się od razu lepiej, więc chociaż tyle – trochę słońca złapałam. Bo o godzinówce to nawet szkoda wspominać.
Edit: Piszę to na samym końcu, bo właśnie uruchomiłam Wolta, by sprawdzić, czy może jakiś napiwek wpadł i SZOK – aż 18 zł napiwku od kobiety, której zawiozłam bardzo ciężkie zakupy z Auchanu. Nie często dostaje się taki napiwek. Oj poprawiło mi to i godzinówkę i humor.

