Zima nie rozpieszcza

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
4 godziny
💵 125,26 zł (10 zł napiwków)
💰 31 zł na godzinę
🛒 10 dostaw / 50 km
🍔 Wolt / Uber

Udało się w końcu wyjść na delivery.
Pogoda była całkiem spoko – przynajmniej bez większego błota, co już jest sukcesem – za to mróz dawał się solidnie we znaki. Najgorzej jak zwykle w dłonie. Co chwilę zmieniałam rękawiczki na grubsze, kombinowałam nawet z podwójnymi, ale niewiele to dawało. Palce i tak marzły.

Zamówień było mało, a stawki niskie. Jak już wcześniej pisałam – ta zima to jakaś pomyłka, jeśli chodzi o zarobki. Latem było i więcej pieniędzy i przyjemniej się jeździło. Teraz więcej kombinowania, więcej marznięcia, a kasa zdecydowanie mniejsza.

Trafiło mi się za to zabawne zamówienie: z McDonald’s do… Auchan, w którym również jest McDonald’s. A ja wiozłam jedzenie z innego Maka, oddalonego 2 km dalej, do kobiety pracującej na stoisku w Auchan. Pewnie nie mogła odejść z pracy, ale sytuacja i tak była dość komiczna.

Później znów Bielany, Auchan i odbiór KFC, a potem ponad 6 km jazdy na moją „wioskę” do stałego klienta. Do tego klasyki zimowego Wolta – ponad 2 km za 8 zł, co uważam za absolutnie śmieszne stawki.

Na sam koniec jeszcze Maczek do hotelu i po czterech godzinach jazdy zrobiło się już naprawdę zimno. Palce zdrętwiałe, organizm mówił „dość”, więc zawinęłam się do domu.

Myślałam, że ledwo dobiłam do 100 zł, a po dokładnym podliczeniu w domu okazało się, że wyszło trochę lepiej.
No cóż — grosz do grosza… a będzie KOKOSZA! 😄

Podobne wpisy

  • Powrót starego wojownika na wrocławskie ulice

    Dziś musiałam odłożyć koronę i przeprosić się ze starym rowerem, który stał nieużywany prawie rok. Wiecie, jak to jest, kiedy raz przesiądziecie się na coś lepszego, bardzo ciężko wracać do starego. To trochę jak zamiana Lamborghini na malucha. Niby pojedzie, niby działa, ale człowiekowi tak bardzo się nie chce. Nowy rower został w serwisie. Niestety coś się zepsuło, podejrzewają awarię silnika, ale jeszcze nie wiadomo, co dokładnie padło. Możliwe, że skończy się na gwarancji i czeka mnie dłuższa przygoda ze starym sprzętem. Po dzisiejszym dniu już czuję nogi. Jeździło się ciężej, wolniej, wspomaganie jest dużo słabsze, na dziurach wszystko trzęsie, bateria mniejsza, a do tego ponad 30 stopni ciepła.

  • Grzanie ławy w słońcu, murale i machająca dziewczynka

    Dziś było sporo tak zwanego „grzania ławy”. Wczoraj zamówień było całkiem dużo, a dziś jakby ktoś zakręcił kurek – prawie nic nie wpadało. Na pocieszenie okazało się, że nie tylko ja tak mam. Inni kurierzy też głównie siedzieli i czekali. Nawet jednego zapytałam, czy coś mu wpada, ale powiedział, że też cisza.

  • Awaria w trasie

    Słaba niedziela, przynajmniej w porównaniu do tych sprzed miesięcy. Ale patrząc na ostatnie dni – było już lepiej. Więcej godzin na trasie, więcej dostaw, więcej kilometrów, trochę więcej kasy i wreszcie nieco lepsza godzinówka niż ostatnio.

  • Kiedy lato ucieka

    Nie było mnie prawie miesiąc. Wyjazd do rodziny tak się przeciągnął, że zaczęłam się już bać o blokadę konta na Wolcie – zostało dosłownie kilka dni, żeby coś przejechać i utrzymać aktywność. Do tego przeziębiłam się i od paru dni chorowałam, więc o jeżdżeniu nie było mowy. Na szczęście jest już trochę lepiej, więc spontanicznie wyszłam wieczorem, z myślą, że zrobię chociaż jedno zamówienie na Wolcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *