Zimnica, krew i ostatnia kreska baterii

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
4.5 godzin
💵 163,39 zł (5 zł napiwku)
💰 36 zł na godzinę
🛒 11 dostaw / 55 km
🍔 Wolt / Glovo

Dziś była mega zimnica. Lodowaty wiatr, dłonie jak z lodu, twarz czerwona od mrozu i uczucie, że zimno wchodzi aż w kości. Mimo tego Wolt sypał zamówieniami jak szalony – jedno po drugim, bez chwili przerwy. Pierwsze dwie godziny były świetne, wpadło 80 zł i pomyślałam, że to będzie naprawdę dobry dzień.

Potem na Wolcie zrobiła się przerwa, więc dobrałam Glovo. Trafiła się Biedronkadalekie zamówienie, które wywiało mnie sporo dalej od domu. Od tego momentu jeździłam już coraz dalej, a trasy robiły się coraz cięższe. Po drodze aż cztery McDonaldy, w jednym z nich 15 minut czekania na wydanie zamówienia.

W trakcie jednego kursu odebrałam McDonalda i nagle patrzę – mam dłonie we krwi. Z palca leci strumień, pękła wczorajsza rana po nożu. Zabrudziłam plecak, kurtkę, próbowałam wycierać w trakcie jazdy, ale krew ciągle leciała. Musiałam zatrzymać się przy ulicy, zdjąć rękawiczkę i szukać plastrów w plecaku, żeby w ogóle móc jechać dalej.

Im bliżej centrum, tym Wolt znowu dawał jeszcze więcej zamówień. W pewnym momencie odrzuciłam z pięć, żeby wybrać jedno najkorzystniejsze i w stronę domu. Nie miałam już siły na dalsze krążenie po mieście.

Na koniec powrót po ciemku, z resztką baterii, w stresie, czy starczy do domu. Każdy kilometr liczony, oszczędzanie wspomagania… ale udało się dojechać.

Dzień był zimny, ciężki i wymagający, ale zakończony bezpiecznym powrotem – a to najważniejsze 🚴‍♀️❄️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *