Zimowe delivery przy -10°C

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
2 godz. 20 min.
💵 73,05 zł (0 zł napiwków)
💰 31 zł na godzinę
🛒 6 dostaw / 38 km
🍔 Wolt / Uber

Dziś było tak potwornie zimno, że momentami serio zastanawiałam się, czy w ogóle dam radę wrócić do domu. Odczuwalna temperatura około -10°C, a przy jeździe i wietrze dłonie dosłownie zamarzały. Już na starcie wiedziałam, że to będzie raczej krótka jazda, bo w takich warunkach długo się nie wytrzyma.

Pierwsza godzina była jeszcze do zniesienia, ale z każdą kolejną minutą robiło się coraz gorzej. Zrobiłam 6 dostaw i musiałam odpuścić – w lepszą pogodę spokojnie jeździłabym dalej, bo zamówienia były, ale zdrowie i bezpieczeństwo są ważniejsze. Czasem po prostu trzeba poczekać na lepsze warunki.

Byłam ubrana naprawdę ciepło: kilka warstw, grube rękawice, ocieplane buty, a mimo to palce u rąk i tak marzły najbardziej. Zima na rowerze to jednak inny level.

Pierwsze zamówienie dnia to dwie ogromne pizze – tak wielkie, że plecak był wypchany do granic możliwości i wżynał mi się w plecy. Ostatnia dostawa to ponad 5 km z ramenem do szpitala. Jechałam ostrożnie, powoli, skupiona tylko na tym, żeby nie rozlać – i udało się, dowiozłam w całości 💪

A skoro już byłam na Gaju, gdzie znajduje się moja ulubiona budka Chingu Korean Street Food, postanowiłam, że… rozpierniczę cały dzisiejszy zarobek. Wzięłam dwa kubełki kurczaczków – razem 70 zł ze zniżką. Bilans dnia?

👉 3 zł na plusie.
Oł jeeea 😄🍗

Czasem tak właśnie wygląda zimowe delivery – krótko, mroźnie, boleśnie w dłonie, ale za to z pysznym jedzeniem na koniec.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *