Zmęczenie, upał i rozczarowanie

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
4 godziny
💵 99,06 zł (0 zł napiwków)
💰 24 zł na godzinę
🛒 7 dostaw / 40 km
🍔 Glovo / Uber

Miałam dziś nie iść w ogóle, bo od rana było mega gorąco. Do tego wróciłam prosto z serwisu rowerowego – wczoraj na wycieczce przebiłam oponę, więc kasa poleciała, zanim jeszcze w ogóle ruszyłam w trasę.

Mimo wszystko wyszłam na kilka godzin, z myślą, że zobaczę, co się wydarzy. Początek był słaby – pierwsze 40 minut w Glovo bez żadnych zamówień, samo czekanie i kręcenie się bez efektu. Później zaczęło wpadać coś sporadycznie, dorzuciłam też trochę Ubera, żeby nie stać bezczynnie.

Na koniec Uber znów mnie pociągnął daleko8 km do centrum. Przy takim dystansie normalnie powinno wpaść 30-40 zł, a tym razem było tylko 26 zł. Do tego jeszcze 10 km powrotu do domu, już zmęczona, w upale i bez większej satysfakcji.

Jakby tego było mało, dostałam dziś pierwszą negatywną ocenę w Uberze. I to mnie naprawdę wkurzyło. Nie było żadnego realnego powodu, bo zamówienia zawsze realizuję wzorowo. Jeśli czegoś brakuje, to jest to wyłącznie wina restauracji, ale niestety klienci często tego nie rozumieją i cała frustracja spada na kuriera.

Taki dzień – gorąco, wydatki, dalekie trasy i niesprawiedliwa ocena. Czasem mimo starań po prostu nie wszystko zależy od nas.

Podobne wpisy

  • Żegnaj Glovo

    Dziś to był naprawdę bardzo ciężki dzień na delivery. Od początku wszystko szło pod górę. Zamówień było jak na lekarstwo. Ciągłe czekanie, długie przerwy bez żadnego sygnału z aplikacji, a do tego temperatura na minusie i solidny mróz. Ubrałam się jeszcze cieplej niż zwykle, warstwa na warstwie, a i tak zimno dawało się we znaki.

  • 26 zł, 30 km i milion emocji

    Z niecierpliwością czekałam na zatwierdzenie rejestracji, żeby w końcu móc ruszyć w trasę. Wszystko akurat idealnie się złożyło w czasie. Pojechałam do sklepu rowerowego, żeby odpowiednio wyposażyć rower w niezbędne akcesoria: dzwonek do poganiania ludzi, uchwyt na telefon – jakże niezbędny i genialny wynalazek, oraz duży bidon na wodę, który uratował mnie przed upałem.

  • Wiosna na trasie, greckie zapachy i zachód słońca

    Dziś było naprawdę bardzo ciepło – aż 18 stopni. W powietrzu czuć było prawdziwą zapowiedź wiosny. Co chwilę docierał zapach kiełbasy z ogniska, taki typowo letni aromat grillowania, do tego zapach nagrzanej ziemi i przyrody. Od czasu do czasu unosił się też zapach wydobywający się z mojego plecaka, zwłaszcza z jednego zamówienia z greckiej restauracji. Jakiś gyrosik… pachniał tak obłędnie, że aż powiedziałam klientce przy odbiorze: „Jak to pięknie pachnie!”.

  • To zostaje w głowie

    Dziś było naprawdę bardzo ładnie, aż sama jestem zdziwiona. Co prawda na początku było pół godziny czekania bez żadnego zamówienia, ale po wczorajszym dniu, który był kiepski – brak zamówień, niskie kwoty – byłam przekonana, że dziś będzie dokładnie tak samo. A jednak nie.

  • Zapach wiosny i drobne ludzkie historie

    Wiosna pełną gębą! Czuć ją było w powietrzu – dosłownie. Ten zapach, to ciepło, ta lekkość… aż chciało się wyjść z domu. Termometr pokazywał 16 stopni i oczywiście pojawił się klasyczny dylemat: jak się ubrać? Długo się zastanawiałam, bo jak za ciepło – spocę się, jak za cienko – zmarznę. W końcu postawiłam na lżejszą opcję i… bingo, trafiłam idealnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *