Znikające zamówienia i piękny zachód słońca

🌇 Wrocław
🚲 E-bike
3 godz. 15 min.
💵 76,26 zł (5 zł napiwku)
💰 23 zł na godzinę
🛒 7 dostaw / 40 km
🍔 Wolt / Uber

Dawno nie miałam tak kiepskiego dnia.
Zamówień było jak na lekarstwo. Stałam, czekałam, kręciłam się nawet przy centrum, a jak już coś wpadało, to za 5-8 zł. Totalna lipa. Do tego kilka razy, gdy po długim czekaniu Wolt wreszcie pikał, akceptowałam zamówienie i… znikało. Po prostu. Jakby ktoś inny je „kradł”, mimo że klikałam od razu. Frustracja level hard.

Pogoda była ładna i słoneczna, więc podejrzewam, że po prostu wysypało kurierów i system wariował. Ale to, co wydarzyło się na początku dnia, to już był cyrk.

Pika Uber, akceptuję. Dosłownie chwilę później pika Wolt – patrzę, że po drodze, więc też akceptuję. Czekam… pika dalej… apka zaczyna się zawieszać. Widzę, że nie udało się potwierdzić. No trudno – zamykam Wolta, otwieram ponownie, żeby sprawdzić… zamówienia nie ma. Myślę: ok, przepadło.

Jadę więc spokojnie po Ubera, dowożę go ponad 2 km dalej, odpalam znowu Wolta i… zawał.
Zamówienie jednak jest. Cały czas czeka. A ja jestem 2 km od lokalu.

Mega niezręczna sytuacja. Z jednej strony to nie do końca moja wina, bo aplikacja się wysypała, z drugiej – głupio klientkę przetrzymywać. Od razu piszę do supportu Wolta, tłumaczę dokładnie, co się stało, że jestem już kawałek dalej, ale mogę szybko wrócić i odebrać. I tak robię.

Klientka czekała około 15 minut, mówiła nawet, że dzwonili do niej z aplikacji, ale na szczęście była bardzo w porządku, bez pretensji. Uff.

Po tej akcji zrobiło się bardzo zimno i solidnie mnie przewiało. Jeszcze chwilę czekałam na kolejne zamówienia, ale nic już nie wpadło. Kompletnie. W końcu odpuściłam.

Po drodze kupiłam sobie pizzę za 40 zł, bo po takim dniu należała się jakaś nagroda pocieszenia. Był za to piękny zachód słońca, więc chociaż porobiłam kilka fajnych zdjęć – jedyny plus tej posuchy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *